
Orlen Oil Motor Lublin nadal balansuje między awansem do play-off a osunięciem się do play-down PGE Ekstraligi. Wicemistrz kraju wierzy w szczęśliwy obrót wydarzeń, a kluczowa dla powodzenia misji ma okazać się trwająca przerwa w rozgrywkach, która dla wielu jest niepożądana, ale dla drużyny ze wschodniej Polski może okazać się kluczowa i zbawienna. — Patrząc pod względem zdrowotnym, to przerwa się przyda — podkreśla menedżer "Koziołków", Jacek Ziółkowski.
Lublinianie zaczęli ten sezon znakomicie i długo mogli szczycić się mianem drużyny niepokonanej. Wydawało się, że ekipa Ziółkowskiego jest pewniakiem do play-off i może nawet wygrać rundę zasadniczą. W pewnym momencie nastąpił jednak kryzys, chociaż minimalne porażki w Lesznie i Gorzowie nie były powodem do niepokoju. Co innego niepowodzenie na własnym torze z Bayersystem GKM-em Grudziądz i klęska w Toruniu z Pres Grupą Deweloperską.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Wydaje się, że Motor zdążył się już pozbierać, czego dowodem efektowna wygrana w Zielonej Górze ze Stelmet Falubazem oraz rozgromienie u siebie Gezet Stali. Wcześniejsze porażki, zwłaszcza z GKM-em, skomplikowały jednak sytuację "Koziołków". Wiele wskazuje na to, że Lublinianie o awans do play-off będą drżeć aż do ostatniej kolejki.
Dodatkowym problemem Motoru są kontuzje podstawowych zawodników. Niedawno do składu wrócił Fredrik Lindgren, ale Szwed wciąż potrzebuje czasu, aby odzyskać formę. Do tego swoje problemy sprzętowe przeżywają Martin Vaculik i Mateusz Cierniak. Kluczowa może okazać się zatem kilkutygodniowa przerwa w PGE Ekstralidze, która pozwoli niektórym żużlowcom odzyskać wigor. Lublinianie kolejny mecz pojadą dopiero 9 sierpnia we Wrocławiu. Będzie to pierwszy z trzech egzaminów do zaliczenia.
— Wszystkie mecze są ważne. Do końca sezonu nie będzie już nieważnych spotkań. Potem są play-offy i mam nadzieję, że znajdziemy się w górnej połówce. Patrząc pod względem zdrowotnym, to przerwa się przyda. To dużo czasu dla "Fredki" (Lindgrena — przyp. red.) oraz Bańbora, żeby wrócić do pełni dyspozycji zdrowotnej — podkreśla Ziółkowski, cytowany przez "Kurier Lubelski".
W ostatnim spotkaniu przeciwko Stali znakomicie zaprezentował się Cierniak, który dotychczas spisywał się słabo lub przeciętnie. Warto podkreślić, że 23-latek wrócił do silników Ryszarda Kowalskiego i potrzebuje czasu, aby odnaleźć się na nich.
— Uczę się tych silników na nowo. Po półtorarocznej rozłące muszę wszystko poznać i dowiedzieć się, jak działa. Wszystkie silniki mam praktycznie nowe, więc każdy mecz, nieważne czy udany czy nie, daje mi dużo wniosków i informacji na przyszłość — przyznaje Cierniak, któremu przerwa w PGE Ekstralidze też powinna pomóc w lepszej formie na decydującą część sezonu. — Jak na środek sezonu, to dosyć długa przerwa. Potem jednak mam zawody w Szwecji i w Danii, więc przed polską ligą trochę się rozjadę — dodaje.
Motor, który zajmuje czwarte miejsce w tabeli, oprócz wspomnianej potyczki we Wrocławiu, zmierzy się na własnym torze z Fogo Unią Leszno oraz na wyjeździe z GKM-em Grudziądz.