
— My rozmawialiśmy z niejednym ministrem. Na ten moment stanowisko polskiego rządu jest takie, że Rosjanie mogą wjechać, ale nie mogą reprezentować swoich barw i grać pod swoim hymnem — informuje szef PZJudo Krzysztof Wiłkomirski. Polacy mają zostać zmuszeni do wpuszczania Rosjan.
Międzynarodowy Komitet Olimpijski, a co za tym idzie również inne zrzeszone federacje, podjęły decyzję o dopuszczeniu Rosjan do rywalizacji. Jedną z nich jest siatkarska FIVB. To dla Polski rodzi spore problemy.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
W 2027 r. Polska zorganizuje mistrzostwa świata w siatkówce. Teraz okazało się, że musi na nie wpuścić Rosjan. — Za bardzo prawdopodobny scenariusz uznaję ultimatum. Jako Polacy zostaniemy postawieni pod ścianą — albo wpuszczacie Rosjan, albo tracicie mundial — mówiła w "Misji Siatka" dziennikarka Przeglądu Sportowego Onet Edyta Kowalczyk.
Sytuacja w najbliższych miesiącach będzie powtarzać się z pewnością przy wielu imprezach sportowych, które organizować ma nasz kraj. Zalecenia sportowych federacji to jedno, a rządowe rozporządzenia to drugie. Jak technicznie przywraca się Rosjan do rywalizacji w takim kraju jak Polska?
— My rozmawialiśmy z niejednym ministrem. Na ten moment stanowisko polskiego rządu jest takie, że Rosjanie mogą wjechać, ale nie mogą reprezentować swoich barw i grać pod swoim hymnem. I teraz pytanie, czy gdyby doszło do takiej sytuacji, że światowa federacja zmusza nasz związek do organizacji, ale muszą Rosjanie wystartować, to pytanie, czy zrobią takie ustępstwo, że dobrze wystartują, ale jednak pod neutralną flagą. Co długo na przykład miało miejsce w judo. Wszyscy wiedzieliśmy, że to są Rosjanie, bo przecież znamy tych zawodników, ale jednak nie mogli tutaj promować swojego kraju i reżimu — mówi w "Misji Sport" prezes Polskiego Związku Judo Krzysztof Wiłkomirski.
Wiłkomirski idzie dalej i odnosi się do konfliktów na Bliskich Wschodzie. Izrael, Iran czy Stany Zjednoczone nie są w żaden sposób sankcjonowane.
— Polska z jednej strony chciałaby pewnie być organizatorem, a z drugiej strony zawsze opowiada się po stronie niewinnych ludzi i będzie broniła, żeby wojna trwała jak najkrócej. Prawda jest taka, jak już trochę przejdziemy dalej, że rozmawiamy tak mocno o Rosjanach, ale ostatnie konflikty wojenne w różnych terenach na świecie ułatwiły Rosjanom prowadzić to w takim kierunku. "Popatrzcie, nie tylko my atakujemy inne kraje". Nie chcę bronić Rosji, tylko pokoju na świecie. Jeżeli już chcemy być uczciwi i solidarni, to po prostu każdy kraj, który jest agresorem i napada inny kraj, powinien być w tym momencie zawieszany. Wszędzie umierają dzieci i niewinne osoby — zauważa były judoka.