
Sofia Ennaoui ogłosiła zakończenie kariery. Znakomita polska lekkoatletka poinformowała o swojej decyzji w długim wpisie w mediach społecznościowych. Oto jego pełna treść.
Ennaoui to jedna z czołowych biegaczek znad Wisły w ostatnich latach. Specjalizowała się w biegu na 1500 m. W dorobku ma srebrne i brązowe medale mistrzostw Europy na otwartym stadionie oraz w hali. Występowała także na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro w 2016 r. Awansowała wówczas do finału rywalizacji na 1500 m, którą zakończyła na 10. miejscu.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Polka przygotowywała się również do występów na igrzyskach w 2020 i 2024 r., ale na przeszkodzie stawały kontuzje. Teraz wiemy już, że kolejnego występu na najważniejszej imprezie czterolecia również nie będzie. 30-letnia zawodniczka urodzona w Maroku [jej ojciec pochodzi z tego kraju — przyp. red.] ogłosiła bowiem oficjalne zakończenie kariery.
"Są takie historie, które wydaje się, że będą trwały zawsze. Aż pewnego dnia przychodzi moment, w którym trzeba postawić ostatnią kropkę.
Dzisiaj kończę swoją sportową karierę.
Pisząc te słowa, wracam myślami do dziewczyny, która wiele lat temu przyszła na pierwszy trening, nie wiedząc jeszcze, jak bardzo lekkoatletyka zmieni jej życie. Nie wiedziała, ile razy będzie się cieszyć, ile razy płakać, jak często będzie musiała zaczynać od nowa. Nie wiedziała, dokąd zaprowadzi ją ta droga, jak wiele miejsc dzięki niej zobaczy i ilu niezwykłych ludzi spotka.
Sport dał mi znacznie więcej niż medale, wyniki, rekordy i miejsca na podium. Dał mi doświadczenia, których nie da się zmierzyć stoperem. Nauczył mnie cierpliwości, pokory, odwagi, konsekwencji i podnoszenia się wtedy, kiedy wydawało się, że nie mam już siły. Pokazał mi, jak wiele człowiek może znieść, ale także jak ważne jest, aby umieć się zatrzymać, spojrzeć wokół i naprawdę przeżyć chwilę, na którą tak długo pracował.
Przez lata często myślałam o kolejnym treningu, następnym starcie, kolejnym celu. Dziś wiem, że warto było mocniej celebrować również te najmniejsze zwycięstwa. Każdy zdrowo przepracowany tydzień. Każdy powrót po kontuzji. Każdy trening, podczas którego czułam, że znów jestem sobą. Każdy uścisk po biegu, rozmowę w szatni, wspólną podróż, śmiech na obozie i słowa wsparcia wypowiedziane wtedy, kiedy najbardziej ich potrzebowałam.
Bo nigdy nie wiemy, kiedy jedna z najpiękniejszych historii naszego życia zacznie zbliżać się do ostatniego rozdziału.
Dlatego dzisiaj chcę powiedzieć: cieszcie się drogą. Nie odkładajcie radości na moment, kiedy osiągniecie największy cel. Czerpcie garściami z każdego doświadczenia, spotkania i miejsca, w którym stawia Was życie. Wynik pozostaje w tabelach, ale to ludzie, emocje i wspomnienia zostają w nas na zawsze.
Dziękuję wszystkim trenerom, fizjoterapeutom, lekarzom, psychologom, menedżerom i osobom, które każdego dnia pracowały na sukces, pod którym często widniało tylko moje nazwisko. Za wiedzę, cierpliwość, uczciwość, wymagania i wiarę również wtedy, kiedy ja sama na chwilę ją traciłam.
Dziękuję zawodniczkom i zawodnikom, z którymi mogłam trenować, rywalizować, podróżować i dzielić najpiękniejsze, ale też najtrudniejsze momenty. To dzięki Wam sport nigdy nie był wyłącznie samotną walką z czasem.
BSR Agency / Contributor / Getty Images
Sofia Ennaoui
Dziękuję wszystkim organizacjom, wojsku, klubom, partnerom, sponsorom i firmom, które zaufały mi na różnych etapach tej drogi. Ludziom, którzy otwierali przede mną drzwi, pozwalali się rozwijać i pokazali mi świat znacznie większy niż bieżnia.
Dziękuję kibicom. Za każdą wiadomość, każde wypowiedziane z trybun moje imię, każdą flagę i każde wzruszenie, które dzieliliście razem ze mną. Nieraz nie mieliście świadomości, że jedno Wasze zdanie wystarczało, abym kolejnego dnia ponownie założyła buty i spróbowała jeszcze raz.
Najbardziej dziękuję jednak moim najbliższym. Za to, że byliście obok nie tylko wtedy, kiedy wygrywałam. Za cierpliwość wobec nieobecności, zmęczenia, łez, napięcia i życia podporządkowanego treningom. Za to, że przypominaliście mi, iż poza wynikiem również jestem kimś ważnym.
Dziękuję także samej sobie. Tej małej dziewczynie, która odważyła się marzyć. Zawodniczce, która wiele razy upadała, ale jeszcze częściej próbowała wstać. Kobiecie, która dziś potrafi spojrzeć na całą tę drogę z wdzięcznością, a nie tylko przez pryzmat tego, co mogło wydarzyć się inaczej.
Reprezentowanie Polski było jednym z największych zaszczytów mojego życia. Każdy start z orłem na piersi niósł ze sobą emocje, których nie da się opisać słowami. Jestem dumna z każdego medalu, każdego finału i każdego wyniku, ale równie mocno z chwil, w których mimo przeciwności nie przestałam walczyć.
Nie odchodzę ze sportu z poczuciem straty. Odchodzę z sercem pełnym ludzi, miejsc, emocji i wspomnień. Sport na zawsze pozostanie częścią mnie w sposobie, w jaki myślę, pracuję, podejmuję wyzwania i patrzę na świat.
Kończy się moja historia jako zawodniczki, ale nie kończy się moja historia ze sportem.