
Gdy w 1980 r. Krzysztof Głowacki i Zbigniew Bizoń stawali na najwyższym stopniu podium młodzieżowych mistrzostw Polski par klubowych, nikt nie mógł przypuszczać, że na kolejne złoto w tych zawodach, żużlowcom Polonii Bydgoszcz przyjdzie czekać aż długich 46 lat. Klub, który wychował takich zawodników jak bracia Tomasz i Jacek Gollobowie, Ryszard Dołomisiewicz, Jacek Woźniak, Jacek Gomólski, Krzysztof Buczkowski czy Szymon Woźniak, w kolejnych latach dorzucał krążki innej barwy (w sumie jeszcze s
Wiktor Przyjemski i Maksymilian Pawełczak mają już na swoim koncie tytuły mistrzów świata, więc w sobotę byli murowanymi faworytami turnieju w Krośnie. Z roli tej wywiązali się niemal perfekcyjnie, bo w całych zawodach oddali rywalom tylko dwa punkty, w tym jeden w ostatnim biegu, gdy tytuł mistrzów Polski mieli już w kieszeni.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Wcześniej oddali rywalom "oczko" w trzeciej serii. Dobrze wystartował bowiem Kacper Halkiewicz (Włókniarz Częstochowa) i wbił się między duet Bydgoszczan. Zaciekłe ataki Pawełczaka do samego końca nic nie pomogły.
Poloniści stracili szansę na perfekcyjny występ, ale i tak tego wieczora nie mieli sobie równych. Jechali w zupełnie innej lidze i już po swoim piątym występie mogli świętować mistrzostwo Polski.
Teraz, w nagrodę, czeka ich długa licząca 600 km podróż do Poznania, gdzie jutro o godz. 19:00 Polonię czeka mecz w Metalkas 2. Ekstralidze z Hunters PSŻ Poznań.
Fot. Paweł Wilczyński / newspix.pl
Młodzieżowi mistrzowie Polski par klubowych: Wiktor Przyjemski i Maksymilian Pawełczak
Za plecami Bydgoszczan toczyła się zaciekła rywalizacja o drugie miejsce między Krono-Plast Włókniarzem Częstochowa, Budnex Stalą Gorzów i Orlen Cellfast Wilkami Krosno. Niespodziewanie zwycięsko wyszli z niej gospodarze.
Przed swoim ostatnim biegiem, kończącym zawody, mieli komfortową sytuację. Potrzebowali zaledwie remisu w pojedynku z najsłabszym w stawce Motorem Lublin, żeby zapewnić sobie srebro. Nie bawili się jednak w minimalizm. Chociaż niespodziewanie Karol Szmyd do końca siedział na plecach Oskara Kręglickiego, to wygrali 4:2 i uszczęśliwili miejscowych kibiców.
Włókniarz i Stal skończyli za ich plecami gospodarzy z identycznym dorobkiem 19 punktów. Trenerzy tych drużyn musieli więc wyznaczyć po jednym swoim zawodniku, którzy stanęli do wyścigu dodatkowego.
Faworytem zdawał się być Oskar Paluch, ale to Szymon Ludwiczak lepiej ruszył spod taśmy i pewnie pojechał po brąz dla Włókniarza.