
Półfinał Wimbledonu okazał się dla Katarzyny Piter bolesną lekcją. Nasza deblistka, która po raz pierwszy w karierze dotarła na tak zaawansowany etap turnieju Wielkiego Szlema, wraz z Anną Siskovą przegrała z wyżej notowanymi rywalkami. Mimo to Polka wyjeżdża z Londynu nie tylko z życiowym wynikiem, ale też olbrzymią premią finansową.
Polsko-czeski duet na trawiastych kortach Wimbledonu od początku prezentował się bardzo dobrze. W pierwszej rundzie pokonał Katie Boulter i Heather Watson, następnie poradził sobie z parą Jesika Maleckova i Miriam Koch, a w trzeciej rundzie sprawił sporą niespodziankę, wyrzucając z turnieju Lindę Noskovą oraz Rebeccę Sramkovą.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Prawdziwym wyzwaniem był jednak ćwierćfinał, gdzie na Piter i Siskovą czekały rozstawione z nr 2 Gabriela Dabrowski i Luisa Stefani, czyli jednej z głównych faworytek Wimbledonu.
Warto przypomnieć, że zarówno Kanadyjka o polskich korzeniach, jak i Brazylijka mają na koncie duże sukcesy w grze podwójnej. Ta pierwsza dwukrotnie wygrała US Open, a ponadto dwa razy grała w finale Wimbledonu. Druga natomiast zaliczyła cztery wielkoszlemowe półfinały, w tym dwa w obecnie trwającym sezonie.
I tę różnicę doświadczenia oraz jakości było widać właściwie od początku spotkania. Piter i Siskova próbowały nawiązać walkę, ale rywalki bardzo szybko narzuciły swoje warunki. Całe spotkanie trwało niespełna godzinę, a faworytki zwyciężyły 6:1, 6:2.