RAK
    Półfinał pełen podtekstów. "Ręka Maradony" to nie wszystko

    Półfinał pełen podtekstów. "Ręka Maradony" to nie wszystko

    557 odsłon
    Półfinał pełen podtekstów. "Ręka Maradony" to nie wszystko

    Środowy półfinał piłkarskich mistrzostw świata będzie dopełnieniem wtorkowego starcia francusko-hiszpańskiego. Argentyna, broniąca tytułu, zajmuje drugie miejsce w rankingu FIFA, a Anglia — czwarte, więc w czołowej czwórce znalazły się najwyżej notowane reprezentacje.

    Choć spotkania Anglii z Argentyną nie zdarzają się zbyt często, ich historia jest długa i burzliwa.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Sędziowskie kontrowersje i usunięcie z boiska kapitana Argentyny Antonio Rattina w 1966 r., "ręka Boga" Diego Maradony i jego rajd z 1986 r., uznawany za jedną z najlepszych akcji w prawie stuletniej historii mistrzostw świata, a także czerwona kartka Davida Beckhama za kopnięcie Diego Simeone w 1998 r. i "rewanż" Anglika w postaci jedynego gola, który przyczynił się do odpadnięcia Argentyny z turnieju w 2002 r. — to sporo jak na pięć mundialowych potyczek obu ekip.

    Słynny konflikt o Falklandy

    Do tego dochodzi słynny konflikt obu państw o Falklandy z 1982 r., który zawsze jest przypominany przy okazji piłkarskich konfrontacji i sprawia, że rywalizacja tych państw wykracza poza boisko.

    Bramkarz numer jeden angielskiej kadry, Jordan Pickford, jest przekonany, że emocje nie poniosą jego i kolegów.

    — Przez cały turniej jesteśmy zaangażowani w walkę o piłkę, ale nie wdajemy się w żadne przepychanki czy awantury. Nerwy trzymamy na wodzy, nawet w przypadku decyzji sędziowskich, które nieraz nie są po naszej myśli. Pozwalamy, by to gra, piłka, przemawiała za nas i mam nadzieję, że tak pozostanie — powiedział Pickford.

    Bramkarze obu reprezentacji nie są czołowymi postaciami. Oczy kibiców z całego świata będą zwrócone na duet Harry'ego Kane'a i Lionela Messiego. Obaj rywalizują o Złotego Buta dla najlepszego strzelca. Na razie lepszy jest Argentyńczyk — zdobył osiem bramek, a angielski snajper Bayernu Monachium ma sześć.

    — Wszyscy mówią o Messim, bo to jeden z najlepszych piłkarzy w historii futbolu. Ale nie można zapominać o umiejętnościach i talencie naszej ekipy, podobnie jak o naszej jedności i determinacji. Mamy wszystko, czego potrzeba, by w środę pokazać się z najlepszej strony — dodaje Pickford.

    Messi nie ma takiego wsparcia ze strony innych zawodników — choćby Juliana Alvareza czy Lautaro Martineza — jakie ma Kane w osobie Jude’a Bellinghama. Pomocnik Realu Madryt również strzelił już sześć goli. Anglik jest pierwszym od 40 lat — od czasu wyczynu Maradony — piłkarzem, który w dwóch kolejnych meczach fazy pucharowej MŚ strzelił co najmniej po dwa gole.

    "Przeprowadził Anglię przez wysokie szczyty Meksyku, a następnie przez palący upał i wilgotność Miami, co coraz bardziej wygląda jak osobista misja, by zakończyć 60-letnie oczekiwanie na zdobycie mistrzostwa świata. Mundial może czasem stać się przeznaczeniem jednego gracza, którego charakteryzuje niepowstrzymany pęd ku największej nagrodzie w sporcie" — pisze obrazowo BBC na swojej stronie internetowej po ćwierćfinale z Norwegią (2:1).

    Jednak to Messi jest bliżej zapisania się w piłkarskich annałach. Wielu uważa 39-latka za najwybitniejszego zawodnika w historii, a jeśli poprowadzi Argentynę do drugiego tytułu, prześcignie Maradonę. Albicelestes są o dwa mecze od powtórzenia sukcesu z Kataru i mogą zostać pierwszym po Brazylii zespołem, który obronił tytuł — Brazylia dwa razy z rzędu triumfowała w MŚ w latach 1958 i 1962. Członkiem tamtej drużyny był słynny Pele, który po Puchar Świata sięgnął po raz trzeci w 1970 r. Na to Messiemu raczej zabraknie czasu.

    W drodze do półfinału obie drużyny nie doznały porażki. Anglia w fazie grupowej zremisowała tylko z Ghaną (0:0), a w ćwierćfinale potrzebowała dogrywki, by przechylić szalę na swoją stronę w meczu z Norwegią (2:1). Argentyna przez pierwszą rundę przeszła jak burza, ale już w 1/16 finału zaczęły się schody. Najpierw mistrzom globu strachu napędziła debiutująca w mundialu Republika Zielonego Przylądka, którą wyeliminowali dopiero po dogrywce (3:2), później przyszła efektowna remontada z 0:2 na 3:2 w spotkaniu z Egiptem i wreszcie 120 minut ciężkiej przeprawy ze Szwajcarią (3:1).

    Dwaj ostatni rywale Argentyny mieli sporo zastrzeżeń do pracy arbitrów. Trener Egiptu jawnie zarzucił sędziom stronniczość, a internauci szybko stworzyli przydomek "VARgentina", nawiązując do zarzutów, że wszelkie sędziowskie kontrowersje są rozstrzygane na korzyść ekipy Lionela Scaloniego. Nie brakowało też memów i teorii spiskowych, według których nad Messim i kolegami parasol ochronny roztoczył szef FIFA Gianni Infantino.

    W środę okaże się, czy ich twórcy dostaną kolejną pożywkę, czy też obejdzie się bez kontrowersji. A może po raz drugi w historii do finału awansuje reprezentacja Anglii?

    Początek meczu w Atlancie o godz. 21.00 czasu polskiego.

    Źródło informacji: Polska Agencja Prasowa

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?