
— [Moja kariera — przyp. red.] mogła być dużo lepsza (...) Niestety, poznałem takich ludzi, jak pan Probierz — mówi w rozmowie z WP Sportowe Fakty Krzysztof Król. Były piłkarz ujawnia, czym podpadł mu szkoleniowiec.
Krzysztof Król to były reprezentant młodzieżowych reprezentacji. W swoim CV ma także m.in. grę w drugim zespole Realu Madryt, Chicago Fire oraz 97 występów w Ekstraklasie, choćby w Jagielloni. Z Białymstokiem ma jednak niezbyt dobre wspomnienia.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— [Moja kariera — przyp. red.] mogła być dużo lepsza. Kamil Glik, z którym byłem w rezerwowych drużynach Realu Madryt, mówił, że byłem jednym z większych talentów. Chyba niepotrzebnie ruszałem się z Hiszpanii do Jagiellonii. Na początku myślałem, że podjąłem dobrą decyzję. Grałem w Ekstraklasie. Niestety, poznałem takich ludzi, jak pan Probierz (...) Nie będę go oceniał jako fachowca, a człowieka. Dużo mu brakuje do człowieka — mówi w rozmowie z WP Sportowe Fakty.
Na potwierdzenie swoich słów były piłkarz przytacza historię. — Pamiętam obóz pod Łodzią. Po pierwszym sezonie w Jagiellonii dostałem ofertę z Włoch. Bardzo chciałem odejść. Probierz powiedział, że nie jestem gotowy na Włochy. Mówię: trenerze, ale jak to? Włosi twierdzą inaczej — opowiada.
— Probierz uparł się, że jeżeli Palermo nie zapłaci za mnie konkretnej kwoty, to mnie nie puści. Widziałem kontrakt, pokazali mi go w klubie: zaproponowali około 300 tys. euro. To była dla mnie szansa. A Cezary Kulesza zrobił ze mnie wariata, mogę mu to powiedzieć prosto w oczy. Stwierdził, że żadnej oferty za mnie nie było. Widziałem ją — podkreśla.
Król postawił się szefom i twierdzi, że z tego powodu trafił na pół roku na ławkę rezerwowych. — Jeżeli nie robiłeś tak, jak oni każą, stawałeś się niewolnikiem — mówi.