
— Ja nie wiem, nogi sobie nie daję uciąć — zaczął Rafał Majka. — Ale rękę na pewno — szybko dodał po pytaniu o "czystość" Tadeja Pogacara. Polak oglądał z bliska rozwój "kosmity na rowerze".
Rafał Majka zakończył karierę w zawodowym peletonie po wielu latach sukcesów. W ciągu ostatnich czterech lat medalista igrzysk z Rio de Janeiro pełnił rolę pomocnika dla dominatora — Tadeja Pogacara.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Ja Tadeja musiałem wytestować pierwszy raz na Teneryfie, na wysokościach. I mówię, to jest przekozak. Miał 21 lat, a ja już wiedziałem, że to będzie kozak. Jak zaczął wygrywać te wszystkie wyścigi, to dla mnie to była przyjemność jeździć dla niego. Wygraliśmy Tour de France, wygraliśmy Giro d'Italia... — mówi w podcaście Eurosportu Majka.
Majka regularnie wspierał Słoweńca na największych wyścigach, za co regularnie otrzymywał pochwały od kolegi z drużyny. — Łatwo jest być pomocnikiem Pogacara jak się wygrywa. Gorzej, jak się przegrywa. Pamiętam, jak przegrał Tour de France na Col du Ganon. Ciągnąłem pod górę i patrzę, a jego nie ma na moim kole. Trzy minuty wtedy dostał. Widziałem lekkie załamanie. Przychodzimy do autobusu i mówię "Tadej, jak nie teraz, to za rok". Już śmiechy, musi być dobra atmosfera. Udowodnił potem, że wygrywa wszystko. Jest tak twardy psychicznie. Kozak. Maszyna — przyznał kolarz.