
— W Tajlandii rozwalone jest wszystko. Miszmasz straszny — mówi Piotr Małachowski w podcaście "W cieniu sportu". Emerytowany sportowiec mieszkał w Tajlandii.
Były lekkoatleta po zakończeniu kariery przez dwa lata mieszkał z żoną i synem na Karaibach. Później jednak przeprowadzili się do Azji. Małachowscy w Tajlandii spędzili ponad rok. Teraz były wicemistrz olimpijski wyjawia, dlaczego Tajowie... nie lubią turystów.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Dla nich ludzie z Europy i ludzie ze Stanów kojarzą się tylko z tym, że przyjeżdżają tam zabierać im kobiety. I ci Tajowie są źli na białych, bo biały przyjeżdża, ma pieniądze i bierze sobie Tajkę za żonę i tam mieszka. I zabierają te najładniejsze Tajki. I z tego powodu nie wszyscy Tajowie są zadowoleni — mówi Małachowski.
— Przynajmniej to mówili mi ci Tajowie, z którymi rozmawiałem. Jak im mówiłem, że mam żonę Polkę, to dziwili się, po co tu przyjechałem — dodaje.
Piotr Małachowski na swoim koncie ma wiele sukcesów. W Pekinie (2008) i Rio de Janeiro (2016) sięgnął po srebrny medal igrzysk olimpijskich. Trzykrotnie stawał na podium mistrzostw świata — w Pekinie w 2015 r. wywalczył złoto, a w Berlinie w 2009 r. i w Moskwie w 2013 r. srebro. Jest też dwukrotnym mistrzem Europy (2010 i 2016) i wielokrotnym mistrzem Polski. We wrześniu 2021 r. zakończył karierę. Po raz ostatni wystąpił na 12. Memoriale Kamili Skolimowskiej, gdzie zajął czwarte miejsce.