RAK
    Polak ma szansę być gwiazdą Benfiki. Wtem takie słowa. "Wątpię, by grał"

    Polak ma szansę być gwiazdą Benfiki. Wtem takie słowa. "Wątpię, by grał"

    2931 odsłon
    Polak ma szansę być gwiazdą Benfiki. Wtem takie słowa. "Wątpię, by grał"

    Jakub Kamiński zrobił krok w przód i trafił do słynnej Benfiki Lizbona. Tam jednak czeka go większa konkurencja niż w FC Koeln. Portugalscy dziennikarze tłumaczą nam, od czego zależą szanse Polaka.

    To jeden z hitów transferowych z udziałem reprezentanta Polski. Jakub Kamiński przeszedł z FC Koeln do Benfiki Lizbona. Klub z Kolonii po udanym sezonie najpierw wykupił go z Wolfsburga za 5,5 mln euro, po czym sprzedał do Portugalii. W FC Porto błyszczeli Jan Bednarek, Jakub Kiwior i Oskar Pietuszewski, teraz w barwach ich odwiecznego rywala pojawił się kolega z kadry.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Benfica jako spółka notowana na giełdzie podała finansowe szczegóły transferu. Polak kosztował 17 mln euro, Koeln otrzyma też 10 proc. kwoty od następnego transferu (25 mln, gdyby Benfica sprzedała go jeszcze tego lata). Kamiński ma w umowie klauzulę umożliwiającą mu odejście za 60 mln. Podpisał kontrakt do 2031 r.

    To najwyższy transfer polskiego piłkarza tego lata (Robert Lewandowski przeszedł do Chicago Fire bez odstępnego) i siódmy w historii. Od trzech lat żaden klub nie zapłacił tyle za Polaka.

    Trudne zadanie Jakuba Kamińskiego

    W zeszłym sezonie wystąpił w pierwszym składzie we wszystkich 36 meczach FC Koeln, strzelił siedem goli, miał pięć asyst. Teraz jednak czeka go znacznie większa rywalizacja o miejsce w składzie. Na jego pozycji, lewym skrzydle, ostatnio w Benfice grał Norweg Andreas Schjelderup. W zeszłym sezonie w 43 meczach, w tym 29 w pierwszym składzie, strzelił 10 goli i miał siedem asyst.

    Nie są to kosmiczne statystyki, ale w drugiej części rozgrywek miał lepsze niż w pierwszej. Teraz zaś pokazuje się z dobrej strony na mundialu w kadrze Norwegii. Co prawda zwykle wchodzi z ławki (wyjątkiem był mecz z Francją, gdy Skandynawowie grali w mocno rezerwowym składzie), ale zdążył zanotować już trzy asysty.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era