
Francuzi złożyli do FIFA odwołanie od żółtej kartki Michaela Olise, którą pomocnik obejrzał w meczu z Paragwajem. Wniosek został jednak odrzucony. Sprawa jest szeroko komentowana, bo wcześniej futbolowa centrala pozytywnie rozpatrzyła odwołanie dotyczące Folarina Baloguna.
Sprawa Amerykanina stała się jednym z niechlubnych symboli tegorocznego mundialu. 25-letni napastnik Stanów Zjednoczonych obejrzał czerwoną kartkę w meczu z Bośnią i Hercegowiną, przez co powinien pauzować w kolejnym spotkaniu. Stało się jednak inaczej.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Wszystko dlatego, że FIFA ostatecznie zawiesiła jego karę. Tym samym piłkarz mógł wystąpić przeciwko Belgii. Kontrowersje były tym większe, że w sprawę zaangażował się Trump. Prezydent USA ujawnił, że kontaktował się w tej sprawie z Giannim Infantino.
FIFA przekonywała, że jej organy dyscyplinarne działały niezależnie. Decyzja i tak wywołała jednak falę komentarzy i krytyki. Teraz sprawa wróciła przy okazji odrzuconego odwołania Francuzów po żółtej kartce dla Olise. Trójkolorowi liczyli, że światowa federacja ponownie przeanalizuje sytuację na podstawie materiału wideo, bo ich zdaniem pomocnik Bayernu Monachium nie faulował Matiasa Galarzy, a Ilgiz Tantszajew ukarał go niesłusznie.
Tym razem FIFA nie przychyliła się jednak do wniosku. To oznacza, że francuski pomocnik nie może dostać "żółtka" w ćwierćfinałowym starciu z Marokiem, bo jeśli jego zespół uzyska awans, Olise nie będzie mógł zagrać w meczu o finał mundialu.