
— Większość naszych transferów nie była efektem awansu do europejskich pucharów. Czterech z pięciu zawodników, którzy dołączyli do GKS Katowice, znajdowało się na naszej liście już wcześniej, a prace nad ich pozyskaniem rozpoczęły się na długo przed zakończeniem sezonu — mówi dyrektor sportowy GKS Katowice Dawid Dubas. Jego klub już za dwa tygodnie przystąpi do rywalizacji w 2. rundzie kwalifikacji Ligi Konferencji.
Karol Bugajski (Przegląd Sportowy): Odczuwa pan, że okienko transferowe przed startem w europejskich pucharach różni się od poprzednich?
Dawid Dubas (Dyrektor sportowy GKS Katowice): Do każdego okna transferowego podchodzimy według wcześniej przygotowanego planu i jasno określonych założeń. Punktem wyjścia jest zawsze szczegółowa analiza potrzeb zespołu, ocena naszych zawodników i ich potencjału oraz odpowiednie zdefiniowanie profilu każdego zawodnika, którego szukamy. Ten proces wygląda podobnie niezależnie od tego, jak zakończy się sezon. Oczywiście awans do europejskich pucharów był dodatkowym atutem i z pewnością ułatwił nam przeprowadzanie niektórych transferów.
I tylko pomógł czy odnotował pan, że zgłaszają się też piłkarze, których jakość niekoniecznie wam odpowiada i chcą wykorzystać dobrą koniunkturę wokół GieKSy?
Do klubu trafia wiele kandydatur i profili zawodników — to naturalne, zwłaszcza po udanym sezonie. Tak naprawdę jest to jednak zjawisko, które powtarza się przy okazji każdego okna transferowego. Najczęściej są to piłkarze, którzy nie wpisują się w naszą koncepcję budowy zespołu albo ich profil odbiega od kryteriów, które sobie wyznaczyliśmy. Nie zawsze jest to kwestia jakości zawodnika. Równie ważne jest to, czy odpowiada naszym potrzebom i pasuje do kierunku, w jakim chcemy rozwijać drużynę. Czasami dana pozycja jest już odpowiednio zabezpieczona, a innym razem poszukujemy zawodnika o bardzo konkretnym profilu.
Wiele ruchów, które sfinalizowaliście, było planowanych już wcześniej?
Większość naszych transferów nie była efektem awansu do europejskich pucharów. Czterech z pięciu zawodników, którzy dołączyli do GKS Katowice, znajdowało się na naszej liście już wcześniej, a prace nad ich pozyskaniem rozpoczęły się na długo przed zakończeniem sezonu. Były to ruchy zaplanowane i konsekwentnie realizowane. Awans do europejskich pucharów był natomiast dodatkowym argumentem, który w kilku przypadkach pomógł nam doprowadzić te transfery do końca.
DARIUSZ HERMIERSZ / NEWSPIX.PL / newspix.pl
Rafał Strączek
Kwestia obsady pozycji bramkarza spędzała panu tego lata sen z powiek? Kontuzja Rafała Strączka uruchomiła domino — klub wzmocnili Maciej Kikolski i Gabriel Kobylak, a do trzecioligowego Zagłębia Sosnowiec odszedł Dawid Kudła.
Podchodziliśmy do tej sytuacji bardzo spokojnie, bez zbędnych emocji. Oczywiście kontuzja Rafała Strączka jest dla nas dużą stratą, bo mówimy o ważnym ogniwie naszego zespołu. Rafał swoją postawą i formą w poprzednim sezonie potwierdził, jak istotną rolę odgrywa w drużynie. To są te trudniejsze strony piłki nożnej, ale nie możemy koncentrować się na sytuacjach, na które nie mamy wpływu. Naszą rolą jest odpowiednio na nie reagować.
Na tyle długo współpracujemy z trenerem Rafałem Górakiem i sztabem szkoleniowym, że mamy wypracowany model działania i wiemy, jak podejmować decyzje w takich okolicznościach. Wspólnie oceniliśmy sytuację na pozycji bramkarza, wysłuchaliśmy również stanowiska Dawida Kudły, który był ważną postacią naszej szatni, i przeanalizowaliśmy wszystkie dostępne rozwiązania. Doszliśmy do wniosku, że pozyskanie Gabriela Kobylaka i Macieja Kikolskiego będzie najlepszym rozwiązaniem z perspektywy drużyny. Naszym zadaniem jest zapewnienie drużynie odpowiedniej jakości oraz zdrowej rywalizacji na każdej pozycji.
KAMIL WOLNY/NEWSPIX.PL / newspix.pl
Dawid Kudła
Jak blisko przenosin do Katowic tak naprawdę był Marcel Łubik? Jego nazwisko początkowo w mediach przewijało się chyba najczęściej.
Rozmawialiśmy z wieloma zawodnikami, tak jak w przypadku każdej pozycji prowadzimy szeroką analizę rynku i rozważamy różne rozwiązania. To naturalny element naszej pracy — musimy być przygotowani na różne scenariusze i posiadać kilka opcji, tym bardziej że mieliśmy świadomość urazu Rafała Strączka, którego doznał w ostatnim meczu ligowym z Pogonią Szczecin (1:1).
Faktycznie, z Marcelem Łubikiem również prowadziliśmy rozmowy i był jednym z bramkarzy, których braliśmy pod uwagę. W tym przypadku sprawa była jednak bardziej złożona. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na pozyskanie dwóch bramkarzy Gabriela Kobylaka i Macieja Kikolskiego, uznając, że w tym momencie są to najlepsze rozwiązania dla naszego zespołu. Finalnie Marcel trafił natomiast do Wisły Kraków. Każdy taki ruch będziemy mogli właściwie ocenić dopiero z perspektywy czasu i zakończenia sezonu.
W wypowiedziach trenera Góraka często przewijało się, że chciałby mieć zamkniętą kadrę przed obozem w Opalenicy, który w ubiegłym tygodniu dobiegł końca. To zatem już koniec ruchów naszego pucharowicza?
Nie chciałbym jeszcze jednoznacznie powiedzieć, że kadra jest już całkowicie zamknięta, ale jesteśmy bardzo blisko składu, który będzie nas reprezentował w nadchodzącym sezonie. Zawsze zostawiamy pewien margines, ponieważ w piłce nożnej może wydarzyć się wiele rzeczy, na które nie mamy wpływu i których w tym momencie nawet nie zakładamy. Cały czas monitorujemy rynek, analizujemy jeszcze jedną pozycję. Natomiast najważniejsze założenia, które przyjęliśmy przed obecnym oknem transferowym, zostały zrealizowane. To nie tylko transfery przychodzące, ale również utrzymanie kadry zespołu, czy też w odpowiednim momencie zrealizowane ruchy wychodzące z klubu.
Tomasz Blaszczyk / PressFocus / NEWSPIX.PL / newspix.pl
Trener GKS Katowice Rafał Górak
To pozycja napastnika? Znamy atuty Adama Zrelaka i Ilji Szkurina, ale również ich ograniczenia dotyczące odpowiednio zdrowia oraz skuteczności.
Mamy świadomość, jak dużą wartością dla naszego zespołu jest Adam Zrelak, kiedy dopisuje mu zdrowie. Obecnie możemy tak o nim powiedzieć — dotąd przepracował cały okres przygotowawczy zgodnie z naszym planem, bez żadnych zakłóceń, i to jest dla nas bardzo ważne. Ilja Szkurin potrzebował trochę czasu na adaptację. Pamiętajmy, że dołączył do nas stosunkowo późno, już po rozpoczęciu poprzedniego sezonu, a takie wejście do nowego środowiska, zespołu i naszego modelu gry nie jest łatwe. Musiał zrozumieć nasze wymagania oraz sposób funkcjonowania drużyny. Mimo tego pod koniec sezonu pokazywał się już z bardzo dobrej strony i zaczął częściej wykorzystywać swój potencjał. W okresie przygotowawczym ciężko pracuje i potwierdza dobrą dyspozycję.
MARCIN BRYJA / 400mm.pl / NEWSPIX.PL / newspix.pl
Adam Zrelak
W rywalizacji o miejsce w ataku uczestniczy również wasz wychowanek Jakub Kokosiński, który w minionej rundzie zadebiutował w PKO BP Ekstraklasie.
Mamy świadomość charakterystyki naszych napastników i cały czas analizujemy potrzeby zespołu, tak jak robimy to na każdej pozycji. Jednocześnie mocno wierzymy w zawodników, których mamy w kadrze, wspieramy ich rozwój i chcemy stworzyć im odpowiednie warunki, aby mogli w pełni wykorzystywać swój potencjał.
Kibice w kontekście Szkurina dopytują o kwestie formalno-logistyczne, które utrudniały mu pucharowe podróże w niedalekiej przeszłości w Legii Warszawa. W Katowicach nie będzie powtórki?
Mamy tę kwestię na względzie i pracujemy nad tym, aby odpowiednio ją zabezpieczyć. Chcemy, żeby Ilja był do dyspozycji sztabu bez żadnych przeszkód i mógł w pełni koncentrować się na grze dla naszego zespołu.
MIKOLAJ BARBANELL / ARENA AKCJI/NEWSPIX.PL / newspix.pl
Ilja Szkurin
A jak wygląda kwestia ewentualnych transferów wychodzących? Potencjalne osłabienia tuż przed rozpoczęciem sezonu byłyby fatalną informacją, a łakomym kąskiem wydaje się choćby Mateusz Kowalczyk.
Jeśli chodzi o odejścia, to dość szybko doszło do zmian w przypadku zawodników, którzy w ostatnim czasie otrzymywali mniej minut na boisku. Byliśmy na to przygotowani. Zależało nam, żeby w elegancki sposób zachować się względem naszych byłych piłkarzy, którzy przyczynili się do rozwoju klubu. Cały czas analizujemy jeszcze sytuacje naszych najmłodszych zawodników i rozważamy różne scenariusze dla ich dalszego rozwoju. W pozostałych przypadkach jesteśmy po rozmowach z zawodnikami i mamy poczucie, że są oni mocno związani z klubem oraz skoncentrowani na wyzwaniach, które przed nami. Drużyna niemal w pełnym składzie przygotowuje się do nowego sezonu i skupia się na rywalizacji sportowej. Wszyscy zawodnicy mają ważne kontrakty i na ten moment nie zakładamy kolejnych odejść.
DARIUSZ HERMIERSZ / NEWSPIX.PL / newspix.pl
Mateusz Kowalczyk
Czy od GKS Katowice należy wymagać jakiegoś konkretnego wyniku w kwalifikacjach Ligi Konferencji?
Cechuje nas duża ambicja, ale i pokora. Chcemy w najlepszy sposób przygotować się do każdego meczu, niezależnie od stawki i przeciwnika. Każda drużyna chce wygrywać — to w sporcie jest czymś naturalnym — ale nie chcemy nakładać na siebie zbędnej presji. Bardzo mocno wspólnie pracowaliśmy na to, aby znaleźć się w europejskich pucharach. Zawodnicy, sztab, pracownicy klubu, a także kibice i całe środowisko GKS Katowice mocno się w tym wzajemnie wspierali. Dla naszego klubu jest to powrót do takich zmagań po wielu latach, dlatego musimy podejść do tego z jednej strony z ambicją i chęcią pokazania się z jak najlepszej strony, a z drugiej z chłodną głową. Nie możemy jednak zapominać o rozgrywkach PKO BP Ekstraklasy, które pozostają naszym podstawowym wyzwaniem.
Wolałby pan zagrać z Hajdukiem Split, czy MŠK Żilina? Przegrany z tej pary zmierzy się z GieKSą w 2. rundzie kwalifikacji LK (w czwartek Hajduk wygrał pierwszy mecz na własnym stadionie 2:0).
Nie mamy żadnego wskazania i z pokorą przyjmiemy każdego rywala, z którym przyjdzie nam się zmierzyć. W europejskich pucharach nie ma łatwych przeciwników, dlatego najważniejsze będzie to, abyśmy odpowiednio przygotowali się do rywalizacji pod kątem sportowym i organizacyjnym, a przede wszystkim skupili się na sobie.
Zastanawiam się, na ile macie już pomysł na funkcjonowanie w warunkach nowego, europejskiego frontu, a w jakim stopniu będzie to opieranie się na dotychczasowych, krajowych doświadczeniach?
Jest to dla nas na pewno nowa sytuacja, ponieważ europejskich pucharów w Katowicach nie było od 23 lat. Z drugiej strony od kilku lat konsekwentnie się rozwijamy. Klub jest bardzo stabilny, regularnie podnosimy standardy funkcjonowania w niemal wszystkich obszarach działalności i nasze dotychczasowe działania są tego najlepszym przykładem. W drużynie nastąpiło kilka zmian personalnych, ale dotychczas naszą siłą była stabilizacja kadry, dobra organizacja gry oraz siła szatni.
Tomasz Blaszczyk / PressFocus / NEWSPIX.PL / newspix.pl
GKS Katowice zakończył poprzedni sezon PKO BP Ekstraklasy na 5. miejscu
Nie zamierzamy tego zmieniać. Chcemy wykorzystać doświadczenia, które zdobyliśmy w rozgrywkach krajowych, ale jednocześnie mamy świadomość, że rywalizacja na arenie międzynarodowej będzie wymagała od nas dodatkowego przygotowania i odpowiedniej organizacji. Wzmocniliśmy również sztab szkoleniowy, do którego dołączył trener Dawid Szwarga. Jego doświadczenie z gry w europejskich pucharach z Rakowem Częstochowa jest dla nas bardzo cenne i wierzymy, że będzie kolejnym elementem, który pomoże nam dobrze funkcjonować w tych nowych dla klubu warunkach.
Tomasz Błaszczyk/Press Focus / newspix.pl
Dawid Szwarga
A na ile ma pan z tyłu głowy trudne doświadczenia niektórych naszych pucharowiczów z niedalekiej przeszłości? W tym kontekście nasuwa się choćby przypadek Śląska Wrocław, który zaczynał sezon w kwalifikacjach Ligi Konferencji, a na koniec spadał do I ligi.
Myślę, że nie powinniśmy bezpośrednio porównywać różnych sytuacji, bo każdy klub ma swoją historię, warunki i sposób funkcjonowania. Oczywiście jednak trzeba wyciągać wnioski z doświadczeń innych i staramy się to robić. W ostatnich latach pokazaliśmy duże zaufanie wobec trenera Rafała Góraka i nie musimy dziś niczego dodatkowo udowadniać. Już po awansie do PKO BP Ekstraklasy wielu wskazywało nas jako jednego z kandydatów do spadku, a my utrzymaliśmy się w dobrym stylu. Poprzedni sezon był jeszcze lepszy i pokazał, że obrana przez nas droga jest właściwa. Mamy świadomość, że skala wyzwań rośnie, ale podchodzimy do tego z wiarą w pracę, którą wykonujemy w klubie, oraz w drużynę, która cały czas jest głodna i chce się rozwijać. Jednocześnie pokora musi iść w parze z tym, co robimy, bo tylko takie podejście pozwoli nam dalej na konsekwentny rozwój.
Jaki ma pan stosunek do kwestii przekładania meczów ligowych w trakcie kwalifikacji europejskich pucharów? Czy wyjazd w ramach 1. kolejki do Wisły Kraków (26.07, godz. 20:15) może stać pod znakiem zapytania?
Wszystkie decyzje w tym zakresie konsultujemy wewnątrz klubu i na ten moment uznaliśmy, że nie będziemy przekładać pierwszego meczu ligowego, który przypada w trakcie dwumeczu z Hajdukiem Split albo MŠK Żilina. Jeżeli przyjdzie nam rywalizować dalej w europejskich rozgrywkach, będziemy na bieżąco analizować sytuację i podejmować decyzje w zależności od okoliczności. Przygotowujemy zespół do rywalizacji co trzy dni, co również jest dla nas nowym doświadczeniem.
Jakie zatem cele stawiacie sobie przed nowym sezonem w PKO BP Ekstraklasie? Status pucharowicza zobowiązuje, żeby teraz systematycznie wymagać obecności GieKSy w TOP5, albo TOP6?
Cele GKS-u Katowice są kształtowane od kilku lat i pozostają niezmienne. To przede wszystkim stabilny rozwój i budowa silnych fundamentów klubu, wzmacnianie marki, rozwój organizacyjny oraz rozwój zawodników. Jeżeli chodzi o cele sportowe, nie powiem niczego przełomowego. Chcemy wygrywać każdy najbliższy mecz i koncentrować się na codziennej pracy. To właśnie takie podejście doprowadziło nas do miejsca, w którym jesteśmy dzisiaj. Nie chcemy wyznaczać sobie sztucznych granic, ale jednocześnie mamy swoje marzenia i ambicje. Ustalenia z szatni — pozostają w szatni.