
— Możemy zostać mistrzami świata — ostrzegają świat Norwegowie po tym, jak ograli Brazylię 2:1 w 1/8 finału MŚ 2026.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— W dobry dzień jesteśmy w stanie pokonać każdego. Wygraliśmy cztery mecze z rzędu, a do następnego spotkania mamy jeszcze sześć dni — powiedział Kjetil Rekdal, były reprezentant Norwegii, który zagrał w słynnym meczu z Brazylią na MŚ 1998 (cytowany przez "Verdens Gang"). Choć mija się z prawdą o tyle, że Norwegia przegrała jeden mecz — 1:4 z Francją na koniec fazy grupowej, gdy wystawiła rezerwowy skład.
Tore Andre Flo, inny uczestnik tamtego meczu, dodał: — Pokonujemy Brazylię w niesamowity sposób. Zagraliśmy świetny mecz. Skoro potrafimy to zrobić z Brazylią, możemy to powtórzyć z każdym innym zespołem. Kto może zatrzymać tego gościa z przodu?! — pyta Flo, a chodzi mu oczywiście o Erlinga Haalanda.
— Norwegia ma jedną szansę na wygranie mundialu. To teraz. A ta grupa jest nienasycona — dodaje Joacim Jonsson, szwedzki dyrektor sportowy Valerengi. I zachwala bramkarza Orjana Nylanda, który wybronił rzut karny Bruno Guimaraesa i wybronił kilka innych okazji.
— Cała Norwegia jest w szoku, pozytywnym szoku. Nikt się tego nie spodziewał — mówi Flo.
A teraz Norwegowie czekają na ćwierćfinałowego rywala. — Zarówno Anglia, jak i Meksyk, są jak najbardziej możliwe do pokonania — mówi Rekdal.