RAK
    Paweł Fajdek bez respektu do głównego rywala: "Nie mam szans? Wygrałem z nim"

    Paweł Fajdek bez respektu do głównego rywala: "Nie mam szans? Wygrałem z nim"

    1312 odsłon
    Paweł Fajdek bez respektu do głównego rywala: "Nie mam szans? Wygrałem z nim"

    81,89 m w Zagrzebiu oraz 82,09 m w Nancy — tymi wynikami Paweł Fajdek pokazał, że wszyscy rywale na świecie nadal muszą się z nim liczyć. W wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego" pięciokrotny mistrz świata odpowiedział, czy zaakceptował już nowego dominatora rzutu młotem (który nadspodziewanie szybko wzbił się na niebotyczny poziom), czy współczuje Wojciechowi Nowickiemu i czy motywują go zbliżające się mistrzostwa Europy, które niegdyś nazwał mało ważną imprezą.

    PAWEŁ FAJDEK: Na pewno ostatnie wyniki dają mi wiele radości. Pokazują też możliwości, które nie mogły zostać wykorzystane w ostatnich sezonach. Nareszcie wszystko składa się w całość i mogę spokojnie przygotowywać się do mistrzostw Europy. A tam, jeśli zdrowie pozwoli, chcę walczyć o medal.

    W lutym przeszedł pan operację barku, a więc szybko wrócił pan do gry. Co leży u podstaw świetnych wyników z Zagrzebia i Nancy?

    U podstaw leży przede wszystkim 25 lat treningu! To nie wzięło się z niczego. Przed kontuzją przecież też trenowałem. Potem potrzebny był zabieg, a wstępna diagnoza zakładała pół roku przerwy.

    Sam dałem sobie dwa miesiące i dotrzymałem słowa. Po dwóch miesiącach zaczęło się wdrożenie do treningu — chodziło przede wszystkim o przywrócenie wszystkich funkcji barku, odbudowę siły mięśniowej. Pierwszy miesiąc przypominał więc w zasadzie bardziej zaawansowaną rehabilitację. Potem zacząłem kręcić obroty z młotem. No i wreszcie, gdy miałem już komfort wykonywania rzutów, zacząłem je oddawać.

    Wielokrotnie próbowałem nadrobić stracony czas i nigdy nie wychodziło to na dobre. Skupiliśmy się więc na tym, żeby czerpać z tego, co mamy. I na treningu uważaliśmy, abym nie zrobił sobie krzywdy, dbając o to, by wzrastały parametry organizmu. Siła miała rosnąć jak najmniejszym kosztem, bo trzeba było się oszczędzać.

    Paweł Fajdek

    ICON SPORT/NEWSPIX.PL / newspix.pl

    Paweł Fajdek

    Co sprawia, że pięciokrotnemu mistrzowi świata w wieku 37 lat nadal chce się rzucać młotem?

    Motywacja nigdy mi nie spadła, po prostu miałem pecha i problemy. Za mną ciężkie trzy lata. Ale to się zdarza. Wyniki świadczą o tym, że po prostu umiem to robić. I jeżeli wszystko się układa, jeżeli jest zdrowie, to są dalekie rzuty. Nie da się nagle spaść na bardzo niski poziom. Jeśli się czegoś nauczyłem i wiem, jak to robić, to będę się tym zajmował tak długo, jak będzie mi to sprawiało przyjemność.

    • Polecamy: Niemiecki tenisista: staram się utrzymywać polskie serce

    A motywuje pana chęć pokazania młodszym rywalom ze świata, że nadal jest zawodnikiem, którego stać na wygranie każdych zawodów?

    Motywacji w przeciwnikach bym nie szukał. Lubię rywalizację i całe życie staram się wygrywać, bo po to jest się sporowcem. Oczywiście ktoś może powiedzieć, że z Ethanem Katzbergiem nie mam szans. No ale przecież pamiętam, że dwa lata temu w Zagrzebiu z nim wygrałem. Na razie w głównych imprezach dominuje.

    Trzy lata temu w Budapeszcie to on przerwał pana serię pięciu triumfów w mistrzostwach świata.

    Tam miał trochę ułatwione zadanie. Walczyłem z kontuzją kostki, którą skręciłem po eliminacjach. W finale rzuciłem 80 metrów w pierwszej kolejce, a potem nie byłem już w stanie nic zrobić. Zdarza się. Bardzo chętnie będę sprawdzał siebie i chłopaków jak najdłużej. Można wygrywać z całą czołówką światową.

    Katzberga już z trenerem Szymonem Ziółkowskim zaakceptowaliście? Bo gdy w 2023 r. jako 21-latek z Kanady nagle zaczął rzucać bardzo daleko, dało się w waszych komentarzach odczuć cień podejrzeń co do szybkości procesu, za którym stał były kulomiot Dylan Armstrong.

    W tej kwestii za wiele się chyba nie zmieniło? Bo nadal go trenuje. Ale to nie moje zadanie. Od tego mamy konkretne organy, to podlega ich ocenie. Nie będę badał życiorysów zawodników, skupiam się na sobie. Jeżeli mówimy o szacunku — jest to dwukrotny mistrz świata i mistrz olimpijski. Wspaniałych rzutów nie można mu odebrać. No, można mieć zastrzeżenia co prędkości rozwoju tego zawodnika. Zobaczymy. Dwa lata temu wszyscy wróżyli mu rekordy świata. Na razie jakoś ich nie ma. Dajmy mu chwilę porzucać. To młody człowiek.

    Ethan Katzberg

    Nathan Denette/The Canadian Press via ZUMA Press / newspix.pl

    Ethan Katzberg

    W trakcie ME 2022 w Monachium trochę zdeprecjonował pan rangę tej imprezy, ale już na wstępie tego wywiadu zaznaczył pan, że podczas ME w Birmingham (10–16 sierpnia) chce walczyć o medal.

    Zawsze chcę wygrywać. Jeżeli będę w formie, to również tym razem zechcę zrobić wszystko, żeby ten złoty medal wywalczyć. Łatwo nie będzie, bo młodsi świetnie rzucają. Ale to jest kwestia dnia, konkursu... Na pewno mogę z nimi wygrywać. Wrześniowe Ultimate Championship w Budapeszcie choćby od strony finansowej stoją dużo wyżej niż ME, natomiast w Birmingham też fajnie byłoby coś zdobyć. Medal to medal. Po paru latach coś bym na ścianę zawiesił.

    • Polecamy: Bohaterka meczu Polska — USA: takie mecze dodają mi pewności siebie

    W rankingu kwalifikacyjnym do Ultimate Championship (11–13 września) jest pan siódmy, więc wiele wskazuje na to, że nie wypadnie pan z ósemki i w Budapeszcie wystartuje. Trzy lata temu w MŚ podczas finału panowała kapitalna atmosfera — Węgrzy mają przecież mocnego zawodnika Bence Halasza.

    Jasne, Ultimate Championship to jeden z celów na ten sezon. Wrzesień to już dość późno, ale będę się szykował, bo rzadko kiedy są takie okazje. Ja w ogóle lubię startować na Węgrzech. I już we wtorek wystąpię na tym samym stadionie w Memoriale Istvana Gyulaia. Jest tam fajne koło, fajny obiekt. Do tego mamy wspaniałą historię rywalizacji z Węgrami, która trwa do dziś. Lubimy się i napędzamy. Tamten finał MŚ 2023, jak mówiłem, nie poszedł po mojej myśli z powodu skręcenia kostki. I nie oszukujmy się — padły wtedy wyniki dużo gorsze niż w MŚ 2025 w Tokio czy choćby tegoroczne. Można sobie trochę pluć w brodę.

    Paweł Fajdek podczas MŚ 2023 w Budapeszcie

    MAREK BICZYK PZLA / NEWSPIX.PL / newspix.pl

    Paweł Fajdek podczas MŚ 2023 w Budapeszcie

    A Wojciechowi Nowickiemu trochę pan współczuje z powodu jego zmagań zdrowotnych i tego, że ostatnio uzyskuje słabsze wyniki?

    Nie znam sytuacji Wojtka na tyle dobrze, żeby się wypowiadać. To doświadczony zawodnik, mistrz olimpijski. Wydaje mi się, że sam powinien najlepiej wiedzieć, o co chodzi. Szkoda, że musi się mierzyć z problemami i dlatego ma słabsze występy. Ale niebawem na jego podwórku w Białymstoku odbędą się mistrzostwa Polski, więc na pewno się do nich przygotowuje. Obaj jesteśmy na zgrupowaniu w Spale, choć często się nie widujemy. W ostatnich dniach byłem chory, starałem się to wyleżeć, wykaszleć i wypocić. Po Nancy do ostatniego weekendu nie udało mi się jeszcze porzucać.

    Gdzie jeszcze zobaczymy pana w tym roku oprócz MP, ME i — miejmy nadzieję — Ultimate Championship?

    Wspomniałem o wtorkowym starcie w Budapeszcie, a 21 lipca mam zawody w Bańskiej Bystrzycy. Konkurs w mistrzostwach Polski zaplanowano na niedzielę 26 lipca. Potem skupię się na ME, 23 sierpnia jest Memoriał Kamili Skolimowskiej w Chorzowie, no a po Ultimate Championship mamy jeszcze Memoriał Kusocińskiego — 18 września także na Stadionie Śląskim.

    Skoro forma tak dopisuje, może właśnie w ME albo w Memoriale Kamili rzuci pan 83 metry z hakiem?

    Na razie staram się wyzdrowieć, a do ME formę powinienem utrzymać. Mam więc nadzieję, że potem, już na luzie, podczas Memoriału trochę pozytywnego szaleństwa się pojawi. Kamila zawsze dodaje energię z góry, a wyniki padają wybitne, więc kto wie...

    Poznał pan w sporcie równie sympatyczną, ciepłą osobę co pana koleżanka po fachu, mistrzyni olimpijska z 2000 r.?

    Kama była fantastyczna. W innym razie jej memoriał nie byłby taki sam. Ludzie nie chcieliby w nim startować — mówię o początkach, bo dzisiaj to zawody Diamentowej Ligi, a więc szczyt szczytów. Kama miała w sobie coś, czym zarażała innych: pogodę ducha, radość z życia. Była pozytywnie zakręcona. Sam staram się żyć bardzo podobnie. Jestem takim wesołkiem i co by się nie działo, zawsze staram się uśmiechać i myśleć pozytywnie. Bo głównie dzięki dobremu nastawieniu jesteśmy w stanie wprowadzać zmiany i docierać do wymarzonego celu. Kamila na pewno to miała.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?