
Wskazują winnego po porażce Anglii w półfinale mistrzostw świata. Synowie Albionu przegrali 1:2 z Argentyną, a fala krytyki wylała się na Thomasa Tuchela. "Gareth Southgate nigdy nie zrobił nic tak drastycznego" — stwierdził Miguel Delaney z "The Independent".
Reprezentacja Anglii od 55. min prowadziła z Argentyną po bramce Anthony'ego Gordona w półfinale mistrzostw świata. Synowie Albionu od tamtego momentu zaczęli grać jednak bardzo defensywnie, co ostatecznie się na nich zemściło.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
W 85. min Enzo Fernandez wyrównał stan rywalizacji, a w doliczonym czasie gry zwycięską bramkę zdobył Lautaro Martinez. Dopiero wtedy Thomas Tuchel zdecydował się na ofensywne zmiany, jednak Anglikom nie udało się odrobić jednej bramki straty i ostatecznie to Argentyna zagra w finale.
Na niemieckiego szkoleniowca wylała się fala krytyki. Dodatkowo eksperci znów wychwalają Leo Messiego, który zaliczył dwie asysty.
"Po tej porażce Tuchel będzie musiał odpowiedzieć na kilka naprawdę trudnych pytań dotyczących swojej taktyki przy prowadzeniu 1:0. Zdecydowanie zbyt wcześnie przeszedł do zbyt defensywnej gry. Został zatrudniony po to, by dać Anglii inne podejście do takich wielkich meczów. Przypomnijmy sobie krytykę, jaka spadła na Southgate'a po finale Euro 2020" — napisał John Bennett z BBC.
"Powodzenia dla wielkiego Lionela Messiego i Argentyny w finale mistrzostw świata. A Thomasowi Tuchelowi powodzenia w próbach wyjaśnienia tych defensywnych, kosztownych zmian. Geniusz Messiego. Co za wizja gry. Co za podanie. Świetne wykończenie głową Lautaro Martineza. Ale cała akcja była zasługą piłki zagranej przez Messiego. Nieuniknione są teraz pytania o zmiany dokonane przez Tuchela. Próbował zamknąć mecz, przechodząc do defensywy, i to się nie udało" — stwierdził Henry Winter z talkSPORT.
"Southgate był słusznie krytykowany za oddawanie rywalowi przestrzeni i inicjatywy w najważniejszych meczach, ale nigdy nie zrobił nic tak drastycznego. A przecież Argentyna nawet nie jest szczególnie dobra w prowadzeniu takich spotkań! Anglia zagrała dokładnie tak, jak odpowiadało Argentyńczykom. Messi nagle zaczął dostawać piłkę w najbardziej niebezpiecznych strefach boiska i mógł z nią robić użytek" — napisał Miguel Delaney z "The Independent".
"Messi to jest kosmita. Już ma 12 asyst na MŚ" — napisał Łukasz Gikiewicz.
"Obawiam się, że cała odpowiedzialność za to spada na Tuchela. Te zmiany były po prostu fatalne" — zauważył dziennikarz Jakub Krupa.
"Porównajcie zmiany Tuchela i Scaloniego. Przepaść w kwestii pomysłu na mecz i wykonania" — napisał Marcin Gazda z Eleven Sports.
"Brutalnie siadła Argentyna na Anglii w drugiej połowie. A teraz Tuchel chyba Dana Burna na dziewiątkę rzuci obok Kane’a" — stwierdził Żelisław Żyżyński z Canal+.
"Anglia, cofając się bardzo głęboko, oddała kontrolę nad meczem nie tyle całej Argentynie, co Messiemu. Wcześniej bardzo dobrze odcinali od podań Leo, pozwalali mu jedynie na momenty, z których nic szczególnego nie wynikało, natomiast, gdy cofnęli się do niskiego bloku i dali Messiemu więcej czasu przy piłce to wbili sobie gwóźdź do trumny. Messi co chwilę rzucał podania/dośrodkowania w pole karne, na które zespół Tuchela nie znalazł recepty" — napisano na profilu Football Info.
"Anglia grała tak dobrze, więc po co było to zmieniać?" — podsumował Martyn Ziegler z "The Times".