
Uwagę wielu kibiców podczas kończącego się mundialu mógł zwrócić nietypowy napis na koszulce noszonej przez Erlinga Haalanda. Napastnik w reprezentacji Norwegii występuje bowiem nie jako "Haaland" a "Braut Haaland". Jak się okazuje, to nie przypadek, a piłkarz sam poprosił rodzimą federację, aby umożliwiła mu taki zapis.
25-latek to zdecydowanie największa gwiazda Norwegów. Ma już na koncie siedem goli i praktycznie w pojedynkę wprowadził swoją reprezentację do ćwierćfinału mistrzostw świata.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Od początku turnieju rozgrywanego w Ameryce Północnej napastnik Manchesteru City występuje z napisem "Braut Haaland" na koszulce. Wszystko dlatego, że "Braut" to nazwisko panieńskie jego matki, Gry Maricie Braut, która w przeszłości była utytułowaną siedmioboistką. Jego ojcem jest natomiast Alf-Inge Haaland, były piłkarz.
Co ciekawe, na koszulce Norwega nie zawsze widnieje właśnie taki zapis. W klubie ma na plecach tylko "Haaland". Podobnie było wcześniej, gdy grał m.in. w Borussii Dortmund. Również w reprezentacji przez długi czas występował wyłącznie z nazwiskiem ojca.
— To piękny gest, ponieważ drugie nazwiska w Norwegii często są pomijane. Erling oddaje hołd swojej matce, przestrzegając jednocześnie zwyczajów swojego kraju — tłumaczyła norweska genealożka Liv Birgit Christensen w rozmowie z "The Athletic".
"Około 60 proc. Norwegów ma drugie nazwisko wywodzące się od rodziny matki. Wielu z nich skraca je dla wygody w komunikacji międzynarodowej, ale nadal używa pełnych w domu" — dodawał profesor Ivar Utne, cytowany przez vietnam.vn.