
Międzynarodowy Komitet Olimpijski postanowił znieść zawieszenie Rosjan. Wojenny agresor może wrócić do rywalizacji sportowej, a taka decyzja, choć może szokować, nie jest ani trochę przypadkowa. I nie chodzi tylko i wyłącznie o naciski polityczne czy nowe ogniska zapalne. — Całą logikę wykluczania Rosjan oparliśmy na argumencie moralnym, etycznym — tłumaczy Michał Banasiak z Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej.
MKOl poinformował we wtorek, że tymczasowo znosi decyzję o zawieszeniu Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego (RKO), obowiązującą od 12 października 2023 r. Komitet uznał, że RKO nie zrzesza już żadnych regionalnych organizacji sportowych na terytoriach podlegających jurysdykcji Narodowego Komitetu Olimpijskiego Ukrainy. Według MKOl RKO potwierdził, że nie prowadzi i nie będzie prowadzić żadnej działalności na tych terytoriach.
— Z poważnym zaniepokojeniem odnosimy się do tego rozwoju sytuacji — oświadczyła wówczas rzeczniczka Komisji Europejskiej Anna-Kaisa Itkonen. Taka decyzja nie spodobała się także kibicom, ale nie wzięła się z przypadku. Oto powody przywrócenia Rosjan do międzynarodowej rywalizacji.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Co się zmieniło? Dlaczego akurat teraz mamy taką rekomendację MKOL-u? Właśnie z myślą o igrzyskach olimpijskich? Czy to jest element nacisku politycznego prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, który chce mieć igrzyska takie prawdziwie globalne? — zastanawiała się w programie Misja Sport Aldona Marciniak.
— Z jednej strony na pewno to jest kwestia Los Angeles i turniejów kwalifikacyjnych, które się w wielu dyscyplinach na ten moment rozpoczynają. Tego, żeby już w tych turniejach Rosjanie mogli startować, bo gdyby te rekomendacje zostały zmienione tuż przed igrzyskami, to bardzo ograniczona pula rosyjskich zawodników mogłaby wystartować. Tylko tych, którzy uzyskali kwalifikacje przez te turnieje last minute — opowiada Michał Banasiak z Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej. A to nie wszystko.