
Nie milkną echa okoliczności, w jakich Anglicy zdobyli swoją pierwszą bramkę w ćwierćfinale z Norwegią. W sieci pojawiło się właśnie wideo, które pokazuje, że Skandynawowie mieli rację. Takiego zdania jest nawet były brytyjski sędzia Mark Clattenburg.
Anglia pokonała Norwegię 2:1 w ćwierćfinale mundialu, ale spotkanie nie obyło się bez kontrowersji. Synowie Albionu zdobyli pierwszego gola w szalonych okolicznościach. Bramkarz Norwegii, Orjan Nyland, wybił piłkę, która trafiła w linkę podtrzymującą kamerę zawieszoną nad boiskiem. Norwegowie protestowali u sędziego Clementa Turpina, jednak późniejszy gol Anglików został uznany.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Teraz jednak pojawiła się grafika, która rzekomo bezspornie dowodzi, że Skandynawowie zostali skrzywdzeni. Na stronie BBC można obejrzeć trójwymiarową symulację całego meczu. Widać na niej, jak Nyland wybija piłkę i jak ta początkowo leci prawidłowym torem, po czym nagle zmienia kierunek w powietrzu. Na podstawie tego nagrania można jasno wywnioskować, że gol nie powinien zostać uznany.
W dyskusję włączył się również Mark Clattenburg. Były angielski sędzia stwierdził, że nie ma żadnych wątpliwości, iż bramka nie powinna zostać zaliczona.
— Jeżeli piłka dotknęła kabla kamery, gra powinna zostać przerwana, a mecz wznowiony poprzez rzut sędziowski. Jest to jasno określone w przepisach. Gol padł w tej samej fazie akcji ofensywnej, więc VAR miał prawo interweniować i sprawdzić całą sytuację — powiedział.
Anglia zdobyła drugiego gola w dogrywce, a jego autorem ponownie był Bellingham. Synowie Albionu w półfinale zmierzą się z Argentyną. Spotkanie rozpocznie się 15 lipca o godz. 21.