
To był skandynawski dzień we Francji! Duńczyk Mads Pedersen w wielkim stylu wygrał czwarty etap, a Norweg Torstein Traen odebrał żółtą koszulkę Tadejowi Pogacarowi!
Wystarczył szybki rzut oka na profil 4. etapu TdF z Carcassonne do Foix, żeby wiedzieć, że we wtorek w ucieczce będzie chciało być pół peletonu. Oczywiście istniała nadzieja, że ekipy sprinterów na to nie pozwolą, ale nie tym razem. Ostatecznie kilkudziesięciu kolarzy faktycznie odjechało od głównej grupy z tymi, którzy myślą przede wszystkim o klasyfikacji generalnej.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Ważnym momentem był ostatni na trasie, blisko 7-kilometrowy podjazd Col de Montsegur. To tam w ucieczce doszło do selekcji, a niedługo później w walce o zwycięstwo zostało dziesięciu kolarzy. Najwięcej, bo aż trzech, miała ekipa Lidl Trek. A wśród nich mistrz świata z 2019 r., szybki Mads Pedersen. Duńczyk był głównym kandydatem do zwycięstwa i nie zawiódł, bardzo wcześnie zaczął sprint i mógł spokojnie podnieść ręce w geście zwycięstwa. Razem z triumfem przyszło też prowadzenie w klasyfikacji punktowej.
To dla niego trzeci triumf etapowy w TdF i 61 w całej karierze. Wśród nich jest też odcinek Tour de Pologne. We wtorek w Foix wykończył absolutnie pracę swoich kolegów, którzy kontrolowali ucieczkę w decydujących momentach. Inna sprawa, że to był znakomity dzień dla Lidl Trek, bo drugi na mecie był Quinn Simmons, koszulkę lidera w klasyfikacji młodzieżowej przejął Czech Mathias Vacek, a drużyna wyszła na prowadzenie w klasyfikacji drużynowej.
Ucieczka walczyła jednak nie tylko o zwycięstwo etapowe. Kiedy okazało się, że ekipy największych asów odpuszczają ucieczkę, było jasne, że pojawi się szansa przejęcia żółtej koszulki lidera, w której jechał Tadej Pogacar. Słoweniec i jego UAE Emirates najwyraźniej uznali, że nie ma sensu jej bronić w potwornym francuskim upale. A to była okazja dla Torsteina Traena, który miał najmniejszą stratę do Tadeja. I zrobił to. 30-letni kolarz, który w karierze wygrał tylko raz — etap przed dwoma laty w Szwajcarii — osiągnął największy sukces w karierze. W piątym starcie w wielkim tourze został liderem największego wyścigu świata. Nic dziwnego, że szef jego ekipy, były znakomity sprinter Thor Hushovd, nerwowo patrzył w telewizor, bo dla zespołu Uno-x Mobility to jedno z takich osiągnięć, o jakich będą pamiętali latami.
Pytanie, czy Pogacar i inni wielcy zakładali, że będą mieli aż tyle do odrabiania. Po wtorku Słoweniec jest czwarty, a do Norwega traci blisko 8 minut. W górach jednak wszystko powinno wrócić do normy.