
— Wiedziałem, że to dla mnie najlepsza opcja - mówi wprost Bruno Durdov, nowy nabytek Górnika Zabrze. To najdroższy piłkarz w historii klubu, który w poprzednim zespole wywołał niemałe kontrowersje. Opowiada nam dlaczego trafił do Górnika oraz co go najbardziej zdziwiło w Polsce.
Górnik był latem aktywny na rynku i pobił swój rekord transferowy. Zainwestował 900 tys. euro w Bruno Durdova z Hajduka Split. 18-latek uchodzi za wielki talent chorwackiej piłki, w lipcu 2024 r., gdy miał 16 lat, został najmłodszym strzelcem gola w lidze chorwackiej dla Hajduka. Grał w kolejnych reprezentacjach juniorskich, ma też za sobą dwa mecze w chorwackiej młodzieżówce, mimo że konkuruje o miejsce w składzie nawet z prawie cztery lata starszymi zawodnikami.
Można uznać go za najdroższego piłkarza w historii klubu, choć według portalu Transfermarkt Durdov zajmuje drugie miejsce na tej liście. Milion ponoć kosztował Erik Prekop, ale prawda jest trochę bardziej złożona. Transfer Czecha stanowił element większej układanki i zaangażowanych w to było jeszcze dwóch innych piłkarzy. W rzeczywistości Slavia Praga kupiła z Górnika Wiktora Nowaka, w drugą stronę powędrowali Prekop i Ondrej Zmrzly, a czeski klub do tego dopłacił. Górnik więc w praktyce nie wydał miliona euro na Prekopa.
Poza tym — jak pisały chorwackie media — kwota transferu Durdova może wzrosnąć do 1,3 mln euro, bo umowa zakłada bonusy, a Hajduk miał zachować 25 proc. praw do przychodu z przyszłej sprzedaży piłkarza. Dlatego można uznać 18-latka za najdroższego piłkarza w historii klubu lub chociaż przyjąć, że niebawem będzie mógł posługiwać się tym mianem. Już teraz Transfermarkt wycenia go na 2,5 mln euro.
To, że tak zdolny napastnik trafił za nie tak wielką kwotę do Górnika, wynika z problemów tego piłkarza w Splicie.
— Sytuacja nie była dla mnie dobra, potrzebowałem odejść. Górnik był dla mnie najlepszą opcją. W pierwszym sezonie miałem więcej minut, w drugim mniej. Sytuacja w klubie też miała wpływ na moją decyzję, ale o tym wolę nie mówić — tłumaczy Durdov, z którym rozmawialiśmy podczas zgrupowania Górnika w austriackim Bad Haring.
— Jako dziennikarz sportowy ze Splitu i kibic Hajduka byłem bardzo zasmucony, gdy usłyszałem, że ma odejść z klubu. Nie byłem jednak zszokowany, wręcz przeciwnie, spodziewałem się takiego obrotu spraw — przyznaje Frane Vulas z lokalnego dziennika "Slobodna Dalmacja".