
Jasmine Paolini zameldowała się w ćwierćfinale Wimbledonu, pokonując Alexandrę Ealę 6:4, 4:6, 6:3. Ich starcie obejrzał Roger Federer, który zasiadł w loży królewskiej. Tuż po meczu włoska tenisistka wyznała, jak się czuła, wiedząc, że legenda i zarazem jej idol ogląda ją w akcji.
Jasmine Paolini zmagania w tegorocznym Wimbledonie zaczęła od pokonania Robin Montgomery. W drugiej rundzie wyrzuciła za burtę Viktoriję Golubic, a w trzeciej wyeliminowała z turnieju Marię Sakkari.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
W 1/8 finału przyszło jej się zmierzyć z Alexandrą Ealą, która w trzeciej rundzie pokonała Igę Świątek. Włoszka wygrała z Filipinką 6:4, 4:6, 6:3, a emocji w ich starciu nie brakowało (o przebiegu spotkania przeczytacie tutaj).
Wimbledon co roku przyciąga na trybuny wiele gwiazd, zarówno tych związanych z tenisem, jak i tych z innych dziedzin. W poniedziałek w loży królewskiej kortu centralnego zasiadł elegancko ubrany Roger Federer, 20-krotny triumfator turniejów wielkoszlemowych, w tym ośmiokrotny zwycięzca Wimbledonu.
Już po meczu Jasmine Paolini zwróciła się do legendy tenisa. — Chcę podziękować Rogerowi Federerowi, ponieważ jest moim idolem — oznajmiła w pomeczowym wywiadzie przeprowadzanym jeszcze na korcie.
— To było trudne. Podczas meczu powtarzałam sobie: "Proszę, skup się. Skup się. Nie myśl o tym, że on tu jest". Oglądałam wszystkie finały i wszystkie turnieje, w których tu grał, więc to niesamowite uczucie — wyznała Włoszka.
Kamery telewizyjne pokazały reakcję Federera. Szwajcar z uśmiechem na twarzy słuchał słów Paolini, nie przestając klaskać.