
Mikel Oyarzabal to nieoczywisty bohater Hiszpanii, która została pierwszym finalistą MŚ 2026. Snajper Realu Sociedad jest najlepszym strzelcem swojej reprezentacji na mundialu w Ameryce Północnej, a w półfinałowym starciu z Francją to właśnie on otworzył wynik. Mało kto jednak pamięta, że po pierwszym spotkaniu mistrzostw 29-latek stał się... pośmiewiskiem!
Francja i Hiszpania dotarły do półfinału w świetnym stylu. Trójkolorowi w play-offach nie stracili gola, eliminując Szwecję, Paragwaj i Maroko, natomiast La Furia Roja ograła Austrię, Portugalię i Belgię. Nic więc dziwnego, że przed meczem wielu kibiców określało to starcie mianem przedwczesnego finału i szykowało się na ekscytujące widowisko.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
We wtorek znacznie lepsi byli jednak aktualni mistrzowie Europy, którzy rozegrali bardzo dobry mecz i wygrali 2:0, całkowicie odbierając rywalom ich największe atuty. Les Bleus byli bezradni i nie umieli znaleźć sposobu na świetnie zorganizowaną defensywę rywali.
Pierwszy gol padł w 22. minucie. Lucas Digne popełnił błąd we własnym polu karnym, nie zauważył Lamine'a Yamala i kopnął gwiazdora Barcelony. Ivan Barton natychmiast wskazał na "wapno", a do piłki podszedł wspomniany na wstępie Oyarzabal i pewnym uderzeniem pokonał Mike'a Maignana, choć francuski golkiper wyczuł jego intencje.
Dla doświadczonego napastnika był to już piąty gol na trwającym mundialu. Jest on zdecydowanie najlepszym strzelcem swojej reprezentacji. Po dwie bramki mają Mikel Merino i Pedro Porro, który we wtorkowy wieczór ustalił końcowy wynik rywalizacji z Francuzami.
Co ciekawe, jeszcze 15 czerwca, po pierwszym meczu Hiszpanii na turnieju, Oyarzabal był obiektem drwin. Wprost pisano, że rozegrał najgorsze pół godziny w karierze, bowiem przez pierwszych 30 minut spotkania z Republiką Zielonego Przylądka... ani razu nie dotknął piłki.