
Reprezentacja Argentyny pokonała Anglię w walce o finał mistrzostw świata 2:1, a w niedzielę z Hiszpanią będzie bronić tytułu wywalczonego w 2022 r. Podopieczni Lionela Scaloniego długo świętowali z kibicami, jednak kamery nie pokazały wszystkiego. Ci mieli jedną prośbę do Messiego.
Argentyńczycy mają za sobą jeden z najtrudniejszych sprawdzianów, który dał im awans do finału mundialu. Po ostatnim gwizdku sędziego nie kryli emocji — ponad pół godziny świętowali z fanami, którzy wiwatowali na ich cześć.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Nico Paz przez chwilę odgrywał nieoczekiwaną rolę, grając na bębnie ozdobionym zdjęciem Dibu Martineza broniącego strzału Randala Kolo Muaniego z dogrywki finału MŚ w 2022 r. 21-latek na zmianę z Lisandro Marinezem wystukiwał na nim rytm.
Później piłkarze wraz ze sztabem stanęli w kręgu, wyściskali się i zapozowali do wspólnego zdjęcia, a na boisku pojawił się baner głoszący: "Falklandy są Argentyńskie", choć są one brytyjskim terytorium zamorskim, a Argentyna od lat rości sobie prawa do archipelagu (obecnie wyspy posiadają własny samorząd, a Wielka Brytania odpowiada za ich obronę i sprawy zagraniczne).
Na koniec Lionel Messi wykonał jeszcze jeden gest. Poprowadził kolegów z drużyny do kibiców siedzących na drugim końcu stadionu, w miejscu pierwotnie zajmowanym przez angielskich kibiców. Ci wiwatowali i wykrzykiwali nazwiska swoich idoli. Padła też jedna prośba do Messiego. "W niedzielę bez względu na wszystko musimy wygrać. W niedzielę musimy wygrać" — krzyczeli.