RAK
    Ojciec bohatera MŚ 2026 o Janie Urbanie: zawsze będziemy o tym pamiętać

    Ojciec bohatera MŚ 2026 o Janie Urbanie: zawsze będziemy o tym pamiętać

    3556 odsłon
    Ojciec bohatera MŚ 2026 o Janie Urbanie: zawsze będziemy o tym pamiętać

    — Każdy ojciec cieszy się, kiedy widzi, że jego dziecko realizuje marzenia — mówi były piłkarz Miguel Merino, ojciec Mikela Merino, bohatera reprezentacji Hiszpanii. I opowiada o doświadczeniu, po które nauczyło jego syna "pokory, cierpliwości i jeszcze większej dyscypliny". Pytamy też o gest Jana Urbana. — Zawsze będziemy o tym pamiętać — słyszymy.

    DANIEL SOBIS: Jako ojciec musi pan być bardzo dumny z postawy syna. Mikel w trwających mistrzostwach strzelił już dwa gole, oba ważne, bo decydowały o wygranej kolejno z Portugalią i Belgią.

    MIGUEL MERINO: Czuję ogromną radość. Sezon nie był dla niego łatwy, bo po kontuzji musiał ciężko pracować, żeby wrócić do najlepszej dyspozycji. Dlatego dziś jesteśmy przede wszystkim szczęśliwi, że może przeżywać tak wyjątkowy turniej. Jako rodzina jesteśmy z niego bardzo dumni. Każdy ojciec cieszy się, kiedy widzi, że jego dziecko realizuje marzenia i potrafi pomóc swojej reprezentacji w najważniejszych chwilach. Dla rodziców takie momenty są wyjątkowe, bo widzimy nie tylko to, co dzieje się na boisku, ale też całą drogę, którą musiał przejść, żeby znaleźć się w tym miejscu.

    W ostatnich meczach Mikel wchodził z ławki i niemal od razu miał wpływ na grę. To chyba nie jest przypadek?

    Zdecydowanie nie. Trzeba też docenić pracę całego zespołu. Ferran Torres świetnie dograł mu piłkę w meczu z Portugalią, później w starciu z Belgią Pau Cubarsi znakomicie wypracował całą sytuację. Mikel znalazł się tam, gdzie powinien być, i zrobił to, czego się od niego oczekuje. Ale to nie dzieje się przypadkowo. On jest skoncentrowany i przygotowany mentalnie. Kiedy dostaje szansę, potrafi ją wykorzystać. Myślę, że to jedna z jego największych zalet. Nie potrzebuje wielu okazji, żeby wejść w rytm meczu. Cały czas jest gotowy, obserwuje spotkanie z ławki i analizuje jego przebieg.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Na boisku wydaje się bardzo spokojny. A jaki jest prywatnie?

    Dokładnie taki sam. To bardzo opanowany człowiek. Nie jest kimś, kto łatwo wpada w euforię albo przesadnie przeżywa pochwały. Wie, że jego obecna pozycja jest efektem ciężkiej pracy, a jednocześnie ma świadomość, że w piłce nic nie jest dane raz na zawsze. Zachowuje pokorę i dalej pracuje. Taki ma charakter. Nigdy nie szuka rozgłosu. Woli mówić swoją grą niż słowami. Taki był od najmłodszych lat.

    Dużo rozmawiacie o piłce?

    Oczywiście rozmawiamy. Po zakończeniu kariery piłkarskiej pracowałem jako trener i nadal lubimy dyskutować o futbolu, o taktyce, o rozwiązaniach boiskowych czy elementach technicznych. Wymieniamy się opiniami. On wie, że zawsze może ze mną porozmawiać, ale jednocześnie sam bardzo dobrze analizuje swoją grę. Najważniejsze jest jednak to, że mimo wszystkiego, co już osiągnął, cały czas uważa, że może być lepszym piłkarzem. Nie myśli, że już wszystko umie. Zawsze szuka elementów, które może poprawić. Takie podejście jest niezbędne, jeśli chce się grać na najwyższym poziomie przez wiele lat.

    Mikel znakomicie rozpoczął sezon. Świetnie spisywał się zarówno w Arsenalu, jak i reprezentacji Hiszpanii, strzelał gole i był w doskonałej formie. Później przyszła jednak poważna kontuzja, która na pewien czas wyhamowała jego rozwój. Jak radził sobie w tym okresie?

    Kontuzje zawsze są bardzo trudnym doświadczeniem. Nie chodzi tylko o ból czy rehabilitację, ale przede wszystkim o to, co dzieje się w głowie piłkarza. Kiedy długo nie możesz robić tego, co kochasz najbardziej, musisz wykazać się ogromną cierpliwością. Mikel przeszedł przez ten okres bardzo dojrzale. Nigdy nie szukał wymówek, nie narzekał. Skupił się na pracy i każdego dnia wykonywał kolejny krok, żeby wrócić na swój poziom. Wiedział, że nie ma drogi na skróty. Myślę, że właśnie ten okres jeszcze bardziej go wzmocnił.

    Dziś jest bardziej dojrzałym piłkarzem i człowiekiem niż przed kontuzją. Docenia każdą minutę na boisku i wie, że w piłce wszystko trzeba sobie wywalczyć. To doświadczenie nauczyło go pokory, cierpliwości i jeszcze większej dyscypliny. W takich momentach charakter zawodnika wychodzi na pierwszy plan.

    Mikel Merino

    PAP/EPA/CHRISTOPHER TORRES

    Mikel Merino

    Dziś często zaczyna mecze na ławce, ale kiedy wchodzi na boisko, od razu zaznacza swoją obecność. To wymaga wyjątkowej mentalności.

    Zdecydowanie. Nie każdy zawodnik potrafi wejść na boisko po 70 czy 80 minutach i od pierwszego kontaktu z piłką być gotowym do podejmowania właściwych decyzji. Mikel wie, że kiedy trener daje mu 10 czy 15 minut, nie ma czasu na rozkręcanie się, musi od razu wejść na odpowiednią intensywność. To kwestia przygotowania mentalnego. Przez cały mecz jest skoncentrowany, analizuje wydarzenia na boisku i cały czas jest gotowy. Nigdy nie myśli o tym, że siedzi na ławce, tylko o tym, jak może pomóc drużynie, kiedy nadejdzie jego moment. To bardzo cenna cecha. Nigdy nie miał problemu z zaakceptowaniem swojej roli. Oczywiście każdy piłkarz chce grać od początku, ale najważniejsze jest dobro zespołu. On rozumie, że w reprezentacji konkurencja jest ogromna i że trener podejmuje decyzje dla dobra drużyny. Dlatego zawsze stara się wykorzystać każdą szansę, jaką dostaje.

    Przed Hiszpanią półfinał z Francją. Jakiego meczu się pan spodziewa?

    Bardzo trudnego. Francja ma ogromną jakość i wielki potencjał, zwłaszcza w ofensywie. Ale to też zespół, który bardzo dobrze broni i potrafi wykorzystać najmniejszy błąd rywala. Hiszpania gra z coraz większą pewnością siebie. Jeśli utrzyma ten poziom, będzie miała swoje szanse na awans do finału. To będzie mecz, w którym detale mogą zdecydować o wszystkim, ale jestem przekonany, że zespół ma argumenty, by powalczyć o zwycięstwo.

    Na koniec chciałem zapytać o Jana Urbana. Graliście razem w Osasunie, a kilka lat później to właśnie on dał Mikelowi szansę debiutu w pierwszym zespole. Jakim był kolegą z szatni i jak wspomina pan jego pracę jako trenera?

    Mam o nim naprawdę bardzo dobre wspomnienia. Jan był świetnym piłkarzem, ale przede wszystkim bardzo dobrym człowiekiem. W szatni cieszył się ogromnym szacunkiem. Był spokojny, inteligentny i zawsze potrafił stworzyć dobrą atmosferę. To był zawodnik, który swoją klasę pokazywał nie tylko na boisku, ale również poza nim.

    Pamiętam, że był bardzo profesjonalny i dawał przykład młodszym zawodnikom. Potrafił rozmawiać z każdym, nikogo nie stawiał ponad sobą. Takich ludzi zawsze dobrze się wspomina po latach. Wcale nie zdziwiło mnie, że później został trenerem, a teraz selekcjonerem reprezentacji Polski. Już po nim jako piłkarzu było widać, że bardzo dobrze rozumie futbol i potrafi przekazywać swoje pomysły innym. To naturalna droga dla ludzi o takim charakterze. Cieszę się z jego sukcesów i życzę mu powodzenia w kolejnych wyzwaniach. Jestem zadowolony, że to właśnie on dał Mikelowi szansę debiutu w pierwszym zespole Osasuny. To był ważny moment w karierze syna i zawsze będziemy o tym pamiętać. Jan miał odwagę zaufać młodemu zawodnikowi, a Mikel zrobił wszystko, żeby tę szansę wykorzystać.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?