
Ani nie Hiszpania, ani nie Argentyna. To Gianni Infantino jest zwycięzcą MŚ 2026. Jego rozwiązania przyniosły fortunę, a zapowiedzi sprawiają, że może wygrywać również przez kolejne lata.
Hiszpania zmierzy się z Argentyną w finale mistrzostw świata. Dla Leo Messiego i spółki to szansa na obronę mistrzowskiego tytułu. Niemieckie media wskazują jednak na kogo innego.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
"Zwycięzca mistrzostw świata został już wygrany: Gianni Infantino" — czytamy w niemiecki serwisie Focus. Szef FIFA firmuje swoją twarzą każdy mecz mistrzostw świata. To przez niego na obecnym mundialu rozegrano ich aż 104.
Infantino był bowiem za podwyższeniem liczby uczestników do 48. Mimo pewnych głosów krytyki, ostatecznie jego turniej odbył się bez przeszkód, co poskutkowało rekordowym wynikiem finansowym. Łącznie za kadencji szwajcarskiego działacza potrojono budżet organizacji.
Sukcesy finansowe to również większa władza. A Infantino nie ma zamiaru się zatrzymywać i już mówi o powiększeniu formatu mistrzostw świata do 64 drużyn. Może być to element politycznej gry i budowania poparcia u mniejszych krajów, które upatrują swoich szans gry na mundialu w powiększaniu imprezy. Zbliżają się bowiem wybory do FIFA.
18 marca 2027 r. federacje wybiorą nowego prezydenta FIFA. Infantino naturalnie chce pozostać na swoim stanowisku. W nich Polska może mieć niespodziewanego kandydata. "W UEFA rośnie poparcie dla kandydata, który zmierzyłby się z Giannim Infantino w najbliższych wyborach prezydenckich. Raczej nie będzie to Aleksander Čeferin ani Nasser Al-Khelaifi, mimo poparcia dla tego ostatniego. Dariusz Mioduski został zaproponowany” — napisał na portalu X dziennikarz talkSPORT Ben Jacobs.