![Oddychaj jak wilk [FRAGMENT KSIĄŻKI]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fetbqmwshkzabnrehgtcd.supabase.co%2Fstorage%2Fv1%2Fobject%2Fpublic%2Farticle-imports%2Fzero%2Fonet-oddychaj-jak-wilk-fragment-ksiazki%2Fe6df5cc20a5407ba.jpg&w=1920&q=75)
W emocjach, relacjach i codziennych zachowaniach łączy nas ze zwierzętami znacznie więcej, niż nam się wydaje. Czy potrafimy korzystać z tej wiedzy w codziennym życiu?
Prezentujemy przedpremierowo fragment nowej książki Doroty Sumińskiej. "Bądź jak wilk, a staniesz się człowiekiem" ukaże się 15 lipca nakładem Wydawnictwa Literackiego.
Wydaje się, że rodzimy się z wrodzonymi umiejętnościami zapewniającymi przeżycie. Tak, to prawda, zapewniają przeżycie, ale niekoniecznie życie, jakiego sobie życzymy. Weźmy taką prostą, a jakże ważną fizjologicznie czynność jak oddychanie. Każde zwierzę lądowe musi oddychać powietrzem, by przetrwać, lecz nie każde wie, że oddech może pomagać w trudnych chwilach i łagodzić cierpienie.
Wing Williams stworzył poetycką trylogię, której druga część nosi tytuł "As a Wolf Breathes", czyli "Jak oddycha wilk". Co prawda przedstawiony tam proces nie ma nic wspólnego z fizjologią wilka i jest hipostatycznym odniesieniem do oddechu przyrody, mimo to wydaje mi się ono niezwykle trafne w związku z oddychaniem, o jakim piszę. Wilk w ogóle bardzo przypomina człowieka w wydaniu pierwotnym. Jego relacje społeczne są wręcz identyczne ze stosunkami rodzinnymi i plemiennymi, jakie panowały wśród naszych praprzodków. Najważniejsza jest starszyzna, która zna życie i jego pułapki.
Celem społeczności jest przetrwanie w zdrowiu i zapewnienie ciągłości pokoleń. A do tego konieczny jest dobrostan wszystkich członków grupy rodzinnej. Jest czas na pracę, zabawę i odpoczynek. Życie wszakże często zaskakuje rozmaitymi zagrożeniami i przeciwnościami. Zdarzają się też niesnaski rodzinne. To nieunikniona trudność, z jaką mierzy się każde stado.
Podczas awantury oddech wilka przyspiesza, nozdrza się rozdymają i krew uderza do głowy. "Skąd my to znamy?" — pomyśli pewnie niejeden czytelnik. To samo dzieje się ze mną, gdy ktoś kolejny raz nie domyka drzwi wejściowych i psy wychodzą tam, gdzie nie powinny. Jednak chociaż jestem naprawdę wkurzona, nie chcę psuć atmosfery i robię to, co wkurzony wilk, który też nie ma ochoty na zadymę. Trzy głębokie wdechy "do brzucha" i bardzo powolne wydechy. Można przy obu czynnościach policzyć do czterech — i nagle złość mija. Nie wiem, czy wilk umie liczyć po ludzku, bo że po wilczemu umie, jestem pewna. Jego wdech i wydech są symetryczne.
Gdy wilki grupowo ruszają na obchód swojego terytorium, poruszają się spokojnym truchtem. Idą gęsiego i stąpają tak, by trafić palcami (są palcochodami, nie dotykają piętami podłoża) dokładnie w ślad palców poprzednika. Ten sposób wędrówki nazywa się sznurowaniem. Dzięki takiej synchronizacji kroków nikt się nie dowie, ile wilków szło tą trasą, bo ślad sugeruje wędrówkę jednego zwierzęcia. Aby nie popełniać błędów w stawianiu łap, trzeba zsynchronizować z ich stawianiem oddech. Poza tym to doskonały sposób na lekkość marszu lub biegu, o czym doskonale wiedzą sportowcy. My również możemy wypróbować zgrywanie oddechów z krokami, co znacznie poprawi wydajność w pokonywaniu kilometrów. Jak wilk: jeden wdech na dwa lub trzy kroki i to samo przy wydechu.
Wilki mają swoje codzienne problemy. Ich areał wolności ograniczają stale rozbudowywane szlaki samochodowe, coraz trudniej jest im polować i unikać ludzkich osiedli, które niczym grzybicze wykwity zajmują ich dawne terytoria, a lufy myśliwych śledzą każdy ich krok. Jak w takich warunkach odpoczywać, by sprostać wyzwaniom następnego dnia? Znamy to i my. Kredyty, rachunki, w pracy trudny szef, dzieci dają popalić, a druga połówka wciąż niezadowolona. Głowa pełna "nierozwiązywalnych" problemów, nie ma jak się zrelaksować. Tu też pomoże oddech wilka.
Skup się tylko na oddychaniu. Niczego nie oglądaj, nie słuchaj, nie czytaj. Zamknij oczy i oddychaj. Poczuj, jak rozkurczają się pęcherzyki płucne i jak mięśnie klatki piersiowej i przepona pomagają płucom pozbyć się powietrza. Nie wiem, czy wilk myśli o tym, oddychając, ale widać, że wówczas skupia się wyłącznie na robieniu wdechów i wydechów. Możesz to zaobserwować u swojego psa. W końcu to potomek wilka.
Choć spokojny oddech pomaga nam się zrelaksować, ten przyspieszony również bywa przydatny, a nawet zbawienny. Skąd o tym wiem? To stara historia.
Możemy obserwować swój oddech w sytuacjach, które wydają nam się zaskakujące, a nawet niebezpieczne. Tyle że sposób, w jaki oddychamy, jest wówczas chyba rzeczą, o której myślimy. A szkoda, bo właśnie stymulacja oddechu może nam pomóc rozwiązać problem. Dodatkowo rozmawiając z kimś przez telefon, jesteśmy w stanie na podstawie jego oddechu ocenić, czy jest zdenerwowany.
Partner Wydawnictwo Literackie
Dorota Sumińska, "Bądź jak wilk", Wydawnictwo Literackie, 2026.
Syn mojej znajomej znudził się kupionymi niegdyś wężami i powierzył je opiece mamy. Ta, nie mając ochoty zostawać gadzią niańką, poprosiła mnie o pomoc w znalezieniu im nowego domu. Wiedziała, że jestem wielką przeciwniczką niewolenia nieudomowionych zwierząt, ale też nigdy nie odmawiam im pomocy. Tak było i tym razem. Stało się też jasne, że na czas poszukiwań odpowiedzialnego opiekuna wąż zbożowy i lancetogłów mleczny trafią pod mój dach. Oczywiście nie dostałam ich w siatce ani do ręki. Każdy miał dość dobrze urządzone terrarium z lampą grzewczą. Doposażyłam je w rośliny i minipark wodny. Ustawione w mojej sypialni, wyglądały całkiem nieźle.
Największym problemem było dla mnie karmienie nowych rezydentów. Nie chciałam słyszeć o żywych daniach, więc kupowałam w sklepie zoologicznym mrożone szczurze noworodki. Potworność. Głównie z tego powodu od razu wszczęłam intensywne poszukiwania gadziarza z prawdziwego zdarzenia. Nieprędko jednak udało mi się takiego znaleźć i wiele zdążyło się w tym czasie wydarzyć.
Od zawsze dzieliłam łoże ze zwierzętami i tamtej nocy nie było inaczej. Nie pamiętam, o której godzinie zbudził mnie przyspieszony oddech mojego psa Drapcia. Chciałam zapalić światło, a tu niespodzianka — nie ma prądu. Ciemno jak w opuszczonej kopalni węgla, a oddech Drapka coraz bardziej przyspieszał. Dochodził gdzieś z podłogi. W końcu wymacałam latarkę, włączyłam ją i zobaczyłam rozradowaną twarz Drapcia: "No, wreszcie się obudziłaś!". Dyszał już ciut spokojniej, a z rozwartej paszczy zwisał różowy jęzor. Zerwałam się na równe nogi i poświeciłam latarką pod łóżkiem, bo tego wyraźnie oczekiwał ode mnie pies. A tam… niczym dwie bajecznie kolorowe dętki leżały dwa węże. Na szczęście nie doszło do kanibalizmu, bo przecież jeden mógł potraktować drugiego jak smaczną przekąskę. Nie zdążyły, speszone nowym, nieznanym otoczeniem. Gdyby nie oddech Drapcia, pewnie zbożowy zjadłby znacznie mniejszego lancetogłowa.Jak to się stało? Nie wiem do dziś. Być może niedokładnie zamknęłam terraria po ich sprzątaniu.
Minął może miesiąc. Byłam w swoim gabinecie. Właśnie wyjmowałam termometr z pupy jednego z pacjentów, kiedy zaskoczył mnie telefon z domu. Usłyszałam oddech Drapka, ale to nie on dzwonił i sapał, tylko moja ówczesna prawa ręka w trosce o dom i jego lokatorów, Bogusia. Ledwie zrozumiałam, co mówi, bo jej oddech przyspieszał z minuty na minutę. Przecierała szybki terrariów i musiała ich nie domknąć. I znów to samo, tyle że Bogusia panicznie bała się węży. "Nie wyłączaj telefonu, ja cię pokieruję" — powiedziałam. Dyszała tak, że nic więcej nie mogłam usłyszeć. Byłam i jestem z niej dumna, bo mimo lęku wyłapała nieszczęsne makromakarony i każdego gada wsadziła do jego domu. Gdy rozmawiałyśmy po moim powrocie, oddech Bogusi był już spokojny i miarowy. Taki sam jak Drapcia po nocnej akcji łapania węży.
Dorota Sumińska to pisarka oraz lekarka weterynarii z wieloletnią praktyką, psycholog zwierzęcy z zamiłowania, z przekonania prawie weganka, bo jeszcze nie umie wykluczyć jajek. Przez wiele lat prowadziła popularną audycję w Radiu TOK FM "Wierzę w zwierzę" oraz program telewizyjny "Zwierzowiec". Od ponad czterech lat wraz z córką Martą Stachowiak i reżyserem Kamilem Witkowskim prowadzi program "Sumińska — zwierzę Ci się" na kanale YouTube. Dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem z miłośnikami zwierząt, podpowiadając, jak najlepiej o nie dbać i pomagać im w codziennym życiu. Autorka książek dla dorosłych i dzieci o zwierzętach, ludziach, podróżach i życiu. W swoim podwarszawskim domu opiekuje się ponad dwudziestoma pokiereszowanymi i porzuconymi psami i kotami.