
W marcu tego roku dużo mówiło się o związku Julii Wieniawy z Herve Matthysem, zawodnikiem Motoru Lublin. Wszystko wskazuje jednak na to, że ich relacja dobiegła końca. — Tego związku już nie ma — ujawnił Veljko Nikitović, dyrektor sportowy klubu, powołując się na rozmowę z samym piłkarzem. Belg miał również podjąć decyzję o wyjeździe z Polski.
Wieniawa wcześniej była związana m.in. z Antonim Królikowskim, Baronem i Nikodemem Rozbickim. Sporo mówiło się także o jej znajomości z piłkarzem Tymoteuszem Puchaczem. W marcu jedna z internautek opublikowała na Facebooku wideo, na którym można było zauważyć ją idącą Nowym Światem wraz z Matthysem.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jak się jednak okazuje, ich relacja nie przetrwała próby czasu. W rozmowie z Piotrem Bugajnym z Canal+ Nikitović został zapytany o "najpopularniejszego piłkarza Motoru ostatnich miesięcy". Odpowiadając, ujawnił, że związek dobiegł już końca.
— Trzeba też powiedzieć, że ten piłkarz nie ze swojej woli trafił na różne okładki różnych gazet, bo związał się z taką dziewczyną, gdzie podejrzewam, wielu młodych ludzi chciałoby się związać — powiedział na antenie Canal+, wywołując śmiech w studiu.
— Herve przedłużył kontrakt w zeszłym sezonie, bo rozegrał określoną liczbę minut. Miał kontrakt na następny sezon, ale przyszedł do nas i powiedział, że ma swój wiek i chciałby wrócić w rodzinne strony i ma możliwość, aby trafić do klubu, który jest blisko jego domu, klubu, który bardzo go chce — dodał Nikitović.
— Piłkarze to też są ludzie, oni także mocno przeżywają to, co się o nich mówi, o nich pisze. Być może nie potrafił sobie z tym wszystkim poradzić. Doszliśmy do porozumienia z nim, że dla nas i dla niego będzie to, żeby korzystał z tej okazji, którą ma i żeby był szczęśliwym człowiekiem, żeby się dobrze czuł, nie tylko jako piłkarz, ale także jako człowiek — przyznał.
— Informacja, jaką otrzymaliśmy od Herve, jest taka, że tego związku już nie ma. Nie wiem, jaka do końca jest prawda, ale tak, jak mówię: on poprosił, że chce wrócić w rodzinne strony, a my nie chcieliśmy mieć niezadowolonego zawodnika u nas, tylko postawić na takich, którzy chcą być w Motorze w 100 proc. — podsumował dyrektor sportowy klubu z Lublina.