Nowa Zelandia przed ważną decyzją. "Dyskutujemy o tym cały czas"

    Nowa Zelandia przed ważną decyzją. "Dyskutujemy o tym cały czas"

    2711 odsłon
    Nowa Zelandia przed ważną decyzją. "Dyskutujemy o tym cały czas"

    — Niech to będzie sygnał dla ludzi odpowiedzialnych za piłkę w kraju. Zawsze osiągamy wyniki ponad stan. Jesteśmy outsiderami w wielu dziedzinach — mówi Jeremy Christie, 27-krotny reprezentant Nowej Zelandii, uczestnik MŚ 2010.

    MACIEJ FRYDRYCH: Czy czuje pan duże rozczarowanie po porażce Nowej Zelandii z Egiptem?

    JEREMY CHRISTIE: Przez pierwsze 25 minut graliśmy znakomicie, czuliśmy się komfortowo, ale później to Egipt zaczął przejmować kontrolę nad meczem. W drugiej połowie podkręcił tempo, a my sobie nie radziliśmy. Jesteśmy rozczarowani, ale uważam, że niektóre decyzje sędziowskie były, delikatnie mówiąc, dyskusyjne.

    Czy mówi pan o sytuacji, gdy Ben Old miał problem ze spodenkami i nie grał, a w tym czasie gola strzelił Mohamed Salah?

    Nie wiem, co dokładnie się tam wydarzyło. Nie pokazano nawet powtórek. Jestem stronniczy, ale wyglądało to tak, jakby każda decyzja była przeciwko nam. To było frustrujące.

    Za bardzo polegaliśmy na długich podaniach na Chrisa Wooda. W pierwszej połowie bardziej urozmaicaliśmy grę, próbowaliśmy budować akcje od tyłu, a kiedy rywale wysoko naciskali, mieliśmy sposób na wyjście spod presji. W drugiej połowie właściwie jedyną opcją było granie do Wooda. Egipt radził sobie z długimi podaniami, dlatego piłka cały czas do nas wracała. Kiedy straciliśmy drugą bramkę, zaczęliśmy gonić i mecz się otworzył. Niektórzy zawodnicy byli już trochę zmęczeni, dokonaliśmy kilku zmian, ale na tym etapie rywale mieli już spotkanie pod kontrolą.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Czytałem komentarze pańskich rodaków, którzy spodziewali się, że tak potoczy się druga połowa.

    To przez naszą historię. Jesteśmy małym krajem, który gra przeciwko reprezentacji z Top 30 światowego rankingu. My zajmujemy 84. miejsce. Dlatego uważam, że pierwsza połowa to powód do dumy. Ostatecznie jednak mimo to historia pokazuje, że na koniec trudno wygrać taki mecz.

    Po spotkaniu z Iranem byłem naprawdę bardzo podbudowany. Później start spotkania z Egiptem… Rozmawiałem z kolegami, że najważniejsze będzie dotrzymanie korzystnego rezultatu do przerwy. W ostatnim kwadransie pierwszej połowy byliśmy pod dużą presją. Miałem nadzieję na zmiany i nowy start po przerwie. Jednak to Egipt miał impet i energię, a my nie umieliśmy się dostosować.

    Nowa Zelandia nigdy nie odniosła zwycięstwa w mistrzostwach świata — czy to siedzi w głowach reprezentantów?

    W 1982 r. przegraliśmy wszystkie mecze, w 2010 wszystkie zremisowaliśmy. Obecny zespół rozegrał już wystarczająco dużo spotkań przeciwko silnym rywalom i osiągał dobre wyniki, choćby w marcu pokonał Chile 4:1, dlatego zawodnicy wierzą w siebie. Jednak podczas mundialu tempo gry jest ogromne i bardzo trudno utrzymać je przez 90 minut. Bez względu na to, jak dobrze zaczęliśmy, tak dobra drużyna jak Egipt prędzej czy później jeszcze bardziej przyspieszy. Oni złapali rytm, a my nie nadążyliśmy. Sprawialiśmy wrażenie ekipy, która długo desperacko się broni. Brakowało spokoju i opanowania.

    Pozycja Nowej Zelandii w rankingu jest słaba, ale mimo to zespół nie odstaje od poziomu mundialu. Nie doceniamy nowozelandzkiego futbolu?

    Jesteśmy lepsi, niż sugeruje ranking, bo te bywają mylące. Punkty zdobywa się w zależności od tego, z kim się gra, a w naszych eliminacjach nie mierzymy się z wieloma silnymi drużynami. Dlatego zdecydowanie jesteśmy niedoceniani. Pokazaliśmy, że jesteśmy silną drużyną, która potrafi rywalizować z większymi i silniejszymi piłkarsko krajami.

    Jeremy Christie

    FOT. PHOTOSPORT/SPORTZPICS/NEWSPIX.PL / newspix.pl

    Jeremy Christie

    Może powinniście, jak Australia, dołączyć do Azjatyckiej Federacji Piłkarskiej?

    Na dłuższą metę by nam to pomogło. Zresztą w kraju dyskutujemy o tym cały czas. Australia odniosła duże korzyści z gry w strefie azjatyckiej, rozwinęła się. Pewnie z nami byłoby podobnie. Z drugiej strony nasze reprezentacje młodzieżowe regularnie kwalifikują się do mistrzostw świata oraz igrzysk olimpijskich i dzięki temu zdobywają doświadczenie na takich turniejach. Jednak na najwyższym poziomie, nawet za moich czasów, nie rozgrywaliśmy zbyt wielu meczów o wysoką stawkę. Trudno jest nagle pojechać na mundial i rywalizować z tak mocnymi zespołami.

    Czy w kraju jest presja na wynik?

    Gdy pojechaliśmy na mundial do RPA, nikt od nas wiele nie oczekiwał. Trzy remisy były dla naszych rodaków sporym zaskoczeniem. Było to osiągnięcie. Jednak ten zespół przystępował do turnieju z kilkoma naprawdę dobrymi zawodnikami grającymi w solidnych klubach w Europie. Oczekiwania co do nich są większe, zwłaszcza jeśli chodzi o styl gry. Zespół stara się utrzymywać przy piłce i bardzo dobrze nią operować. Budował to przez ostatnich kilka lat.

    Po remisie z Iranem widziałem raczej radość ze stylu niż smutek po braku wygranej.

    Kwestia historii. W przeszłości nie mieliśmy tylu dobrych technicznie zawodników. Teraz jest Elijah Just, Sarpreet Singh czy Ryan Thomas. Kiedyś graliśmy bardziej zachowawczo, byliśmy dobrze zorganizowani w defensywie i groźni przy stałych fragmentach, ale zwykle broniliśmy się nisko, na swojej połowie. Styl się zmienił, dlatego występ z Iranem był satysfakcjonujący. Nie tylko osiągnęliśmy dobry wynik, lecz także mecz oglądało się z ogromną przyjemnością.

    Chris Wood i Elijah Just

    ZUMA / newspix.pl

    Chris Wood i Elijah Just

    Co jeszcze ma aktualna reprezentacja, a nie miała ta z panem w składzie w 2010 r.?

    Mieliśmy bardzo wyraźną tożsamość. Może nasza gra nie wyglądała pięknie, ale wiedzieliśmy, kim jesteśmy i kim nie jesteśmy. Próby dominacji nie zakończyłyby się dla nas dobrze. Ta obecna drużyna potrafi trochę jednego i drugiego. Ma umiejętność gry na różne sposoby, większe możliwości i jest bardziej elastyczna.

    A kibiców w kraju też ma więcej?

    Pewnie tak, ale wtedy sam awans po blisko 30 latach był ogromnym sukcesem. Później trzy remisy były wyjątkowe. Moje pokolenie miało wpływ na aktualne. Na tę drużynę wpływ ma także rozwój piłki w kraju. W końcu w maju Auckland wygrało ligę australijską [pierwszy raz w historii drużyna z Nowej Zelandii wygrała australijskie rozgrywki]. Od 2010 r. wiele się zmieniło, dlatego wyobrażam sobie, że ta kadra będzie bardziej rozpoznawalna. A jeszcze są media społecznościowe.

    Dlatego jest pan spokojny o rozwój waszej piłki?

    Więcej piłkarzy gra za granicą, inwestujemy coraz więcej w futbol. Mam nadzieję, że otrzymane środki za grę na mundialu zostaną przeznaczone na rozwój zawodników i trenerów. Dlatego tak ważny jest występ w mistrzostwach świata, a jeszcze ważniejsze odnoszenie sukcesów na tej imprezie.

    Niech to będzie sygnał dla ludzi odpowiedzialnych za piłkę w kraju. Zawsze osiągamy wyniki ponad stan. Jesteśmy outsiderami w wielu dziedzinach. Nowa Zelandia to mały kraj, ale w sporcie często osiągamy więcej, niż można się spodziewać. Jesteśmy pracowici, nasze podejście to ciężka praca, zaangażowanie i determinacja. A teraz oprócz tej intensywności i etosu pracy zaczynamy również rozwijać zawodników. Mamy bardzo dobrą mieszankę na przyszłość.

    Jak duży wpływ na rozwój ma selekcjoner Darren Bazeley?

    Bardzo duży. Jednak jego poprzednicy również. Danny Hay miał ogromny wpływ na zawodników. Zachęcał ich do gry po ziemi, utrzymywania się przy piłce i odwagi w rozegraniu. Zapoczątkował kierunek, który Bazeley kontynuuje.

    Bazeley stworzył odpowiednią kulturę wewnątrz zespołu. Chodzi o to, by wszyscy zawodnicy rozumieli, co oznacza gra dla Nowej Zelandii. Piłkarze w pełni się z tym utożsamiają. Miałem okazję spędzić z nimi trochę czasu jeszcze przed rozpoczęciem oficjalnego zgrupowania. Byli wtedy w Miami. Panowała świetna atmosfera. To grupa zawodników, która jest ze sobą od bardzo dawna. Wielu z nich grało razem już w drużynach młodzieżowych, a później także na poziomie klubowym. To bardzo zżyta grupa. Bazeley wykonał świetną pracę.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Stanowski

    Co dzisiaj majstrujemy do sekcji RAK LIVE?

    Stanowski