
Organizatorzy Wimbledonu znaleźli się w ogniu krytyki po kontrowersyjnej decyzji o zamknięciu dachu nad Centre Court podczas ćwierćfinałowego meczu Novaka Djokovicia z Felixem Augerem-Aliassimem. Serbski mistrz otwarcie zakwestionował działania sędziów i władz turnieju.
Decyzja o zamknięciu dachu zapadła o godzinie 19.40, mimo że nad Londynem wciąż panowały dobre warunki do gry przy naturalnym świetle. Chwila przerwy na zamknięcie konstrukcji wyraźnie zirytowała Djokovicia, który nie krył emocji jeszcze w trakcie spotkania.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Dlaczego teraz? Kiedyś nie chcieliście zamykać dachu aż do 20.20–20.30, a teraz chcecie zamknąć? Jest 19.40. Możemy zagrać jeszcze cały set na zewnątrz. To turniej na otwartym powietrzu — mówił do arbitra Serb, a jego słowa zacytował serwis tennis365.com.
Po zakończeniu ponad pięciogodzinnego pojedynku, zakończonego jego zwycięstwem w pięciu setach, Djoković wrócił do sprawy podczas konferencji prasowej.
— Szczerze mówiąc, mam wrażenie, że gram w turnieju halowym, a nie na świeżym powietrzu — stwierdził, dając do zrozumienia, że Wimbledon odchodzi od swojej wieloletniej tradycji.
Na decyzję władz Wimbledonu zareagowali również eksperci. Popularny komentator tenisowy Gill Gross określił całą sytuację jako "chaotyczną" i zwrócił uwagę na brak przejrzystych zasad dotyczących zamykania dachu.
— Nie sądzę, żeby pozostawienie decyzji w rękach zawodników było dobrym pomysłem. W tym przypadku obaj nie chcieli zamknięcia dachu — powiedział na swoim kanale YouTube.
Gross podkreślił, że organizatorzy powinni stworzyć jasny regulamin określający, kiedy dach ma być zamykany, aby uniknąć podobnych kontrowersji.