
Niebywała sytuacja w ćwierćfinale mistrzostw świata Norwegia — Anglia. Tuż przed bramką na 1:1 bramkarz Orjan Nyland miał trafić piłką w linę podtrzymująca kamerę nad boiskiem. Sędziowie jednak nie przerwali gry.
Po gwizdku kończącym pierwszą połowę trener Stale Solbakken ruszył w stronę sędziego Clementa Turpina. Po chwili dowiedzieliśmy się, jaki był tego powód.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Według norweskich dziennikarzy bramka na 1:1 dla Anglików nie powinna zostać uznana. Podczas wybicia piłki od bramki, futbolówka miała bowiem trafić w linę podtrzymującą kamerę umieszczoną nad boiskiem.
"Kiedy Orjan wybijał piłkę, uderzyła ona w linkę z kamerą, przez co lot piłki jest znacznie krótszy, niż powinien. Sędzia powinien był to zauważyć" — powiedział asystent trenera Kent Bergersen w rozmowie z TV 2.
"Sędziowie chyba tego nie zauważyli. W takim razie Norwegia musiałaby wtedy wtargnąć na boisko, żeby to dostrzegli" — dodał Kjetil Rekdal w studiu VGTV, cytowany przez Verdens Gang.
"Obrazki pokazane przez TV2 jasno pokazują, że piłka uderzyła o kabel, po czym spadła na murawę. W takim przypadku gra powinna być przerwana i wznowiona rzutem sędziowskim. Sytuacja bardzo, bardzo niecodziennie, ale ewidentnie Norwegia skrzywdzona" – pisze Paweł Tanona prowadzący profil Futbol Po Skandynawsku.
"Jeśli ta piłka przed bramką na 1:1 wpadła w linkę, to byłby to totalny skandal, że uznano bramkę! Totalny skandal!" — grzmi ekspert Viaplay Lars Tjaernas.