
Norweskie media oceniły, że porażka 1:2 z Anglią po dogrywce w ćwierćfinale piłkarskich mistrzostw świata to wielki zawód, ale też dowód walki do końca i porażka poniesiona z honorem.
"Polegliśmy, ale w pięknym stylu i po dramatycznej, heroicznej walce". "To był koniec pięknej sagi, lecz i tak osiągnęliśmy tu sukces" — informują norweskie media.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Dziennik "Verdens Gang" komentuje: "W bitwie z Anglią byliśmy bardzo silni i nieustraszeni, a wynik nie mówi wszystkiego, ponieważ — biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności — mogliśmy nawet wygrać". Dziennik dodaje: "Trudno, taki jest futbol".
"Jude Bellingham, jak głodny lew, wykorzystał swoją okazję i błąd naszego bramkarza Orjana Nylanda i bez litości wyrzucił Norwegię z MŚ" — informuje "Dagbladet".
"Ból jest ogromny, lecz nasi [norwescy] piłkarze i tak osiągnęli nieoczekiwane wyżyny. Będą pamiętani przez kolejne generacje" — dodaje "Aftenposten".
— Dziękujemy za tę bajkę, przygodę i piękne piłkarskie lato. Norwegia dała Anglii prawdziwe wyzwanie i walkę jak równy z równym na ringu, lecz pomimo przegranej nikt w Norwegii nie powinien czuć rozczarowania, ponieważ osiągnęliśmy wyjątkowo wiele. Narzekać byłoby nie w porządku — podkreśla TV 2.
— Piękna i wręcz bajkowa podróż skończyła się w Miami. Widzieliśmy rozpacz naszych kibiców, a zwłaszcza bohatera meczu z Brazylią, naszego bramkarza Nylanda, po stracie decydującej bramki, ale i tak doszliśmy dalej niż sądziliśmy i marzyliśmy, co jest w sumie sukcesem — informuje natomiast publiczna telewizja NRK.
Źródło informacji: Polska Agencja Prasowa