
Nie żyje Jayden Adams. Piłkarz z Republiki Południowej Afryki, który jeszcze niedawno występował wraz ze swoją reprezentacją na dobiegających końca mistrzostwach świata w Ameryce Północnej, zmarł nagle w wieku 25 lat.
Pierwsze informacje o nagłej śmierci zawodnika pojawiły się w mediach społecznościowych, ale przez pewien czas nie znajdowały oficjalnego potwierdzenia. Następnie tragiczne doniesienia potwierdził Soccer Laduma, jeden z największych południowoafrykańskich serwisów piłkarskich, którego profil na platformie X obserwuje ponad milion użytkowników.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jak przekazano, na razie nie ma żadnych informacji dotyczących okoliczności śmierci pomocnika. Redakcja Soccer Laduma ujawniła jednak, że skontaktowała się z najbliższym otoczeniem zawodnika, które potwierdziło tragiczne doniesienia.
"W tej chwili wszystko jest jeszcze bardzo świeże. Rodzina nie chce, aby teraz się z nią kontaktowano, bo nie byłaby w stanie z nikim rozmawiać. Ta śmierć wszystkich rozbiła. Dopiero co wrócił z mistrzostw, a potem nadeszła taka wiadomość" ujawniła Brendine Johnson, przedstawicielka 25-latka.
"W czwartek długo z nim rozmawiałam. Był bardzo pozytywnie nastawiony po powrocie, wiedział, co go czeka jako mistrza Afryki i był na to przygotowany. Nie marnował czasu, przebywał w domu z rodziną". W tej chwili brakuje mi słów, ale prosimy o uszanowanie prywatności rodziny. Mogę potwierdzić, że nie żyje. Nikt się tego nie spodziewał — dodała.
Przypomnijmy, że Adams na tegorocznym mundialu wystąpił w trzech spotkaniach. Wybiegł w pierwszym składzie RPA w meczu otwarcia z Meksykiem (0:2) rozegranym dokładnie miesiąc temu, 11 czerwca. Później zaliczył pierwszą połowę przeciwko Czechom (1:1), a następnie 10 minut w rywalizacji z Koreą Południową (1:0). Mecz 1/16 finału z Kanadą (0:1) obejrzał z ławki rezerwowych.