
"Możemy myśleć inaczej, czuć frustrację lub smutek, ale żadna pasja nie usprawiedliwia nienawiści i życia w strachu" — pisze Jaminton Campaz. Kolumbijski piłkarz po porażce na MŚ 2026 nie wrócił do kraju z powodu nienawistnych komentarzy, które zaczął otrzymywać. A wystarczyła tylko jedna sytuacja.
Kolumbijczycy, choć byli faworytami, polegli w meczu ze Szwajcarią w 1/8 finału mistrzostw świata. Po bezbramkowym remisie, który utrzymywał się przez 120 minut, w serii rzutów karnych lepsi okazali się Helweci, którzy wygrali 4:3. Po meczu głośno zrobiło się o Jamintonie Campazie, który nie wrócił ze swoją kadrą do kraju.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
A to z powodu nienawistnych komentarzy, które spotkały go po odpadnięciu Kolumbii. W 115. minucie meczu ze Szwajcarią miał świetną okazję na strzelenie bramki, ale nie zdołał jej wykorzystać, a to sprawiło, że w sieci pojawiła się fala hejtu skierowana w jego stronę. Teraz piłkarz zabrał głos w mediach społecznościowych.
Opublikował długi wpis, w którym m.in. podziękował kibicom i wyraził dumę, że mógł reprezentować kolumbijskie barwy na MŚ 2026. "Do całego kraju mogę tylko powiedzieć, że dzielę ból tej porażki. Myśleliśmy o dalszej grze i wiem, jaki smutek czujemy jako Kolumbijczycy" — czytamy.
"Głęboko żałuję, że nie mogłem dać im radości, jakiej wszyscy oczekiwaliśmy, ale chcę, żebyście wiedzieli, że nigdy nie brakowało nam poświęcenia, zaangażowania i miłości do tej koszulki. Dałem wszystko, co miałem na boisku, i zrobiłbym to tysiąc razy za mój kraj" — dodaje Campaz na Instagramie.
Zwrócił się jednak też z prośbą do kibiców o zaprzestanie hejtu. "Moja Kolumbio, proszę, nie zapomnijmy o szacunku. Możemy myśleć inaczej, czuć frustrację lub smutek, ale żadna pasja nie usprawiedliwi nienawiści i życia w strachu" — podsumował piłkarz. Jego wpis po 16 godz. zebrał blisko 100 tys. polubień.