
— Dla mnie to duże zaskoczenie, by nie powiedzieć sensacja — mówi Marek Furjan w podcaście "Break Point" po tym, jak Maja Chwalińska otrzymała dziką kartę od Wimbledonu. — Też jestem zaskoczony — dodaje Dawid Celt i wyjawia nazwisko osoby, która naciskała na Brytyjczyków w sprawie Chwalińskiej.
Przypomnijmy, że w połowie czerwca Maja Chwalińska otrzymała dziką kartę i znajdzie się w głównej drabince wielkoszlemowego Wimbledonu. Chwalińska na przełomie maja i czerwca dotarła aż do finału Roland Garros.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Potrzebowała jednak tzw. dzikiej karty od organizatorów Wimbledonu, gdyż w momencie zamknięcia listy zgłoszeń zajmowała 114. pozycję w rankingu WTA, co oznaczałoby konieczność gry w kwalifikacjach. Taką drogę przeszła w Paryżu, a po sukcesie w stolicy Francji awansowała aż na 21. lokatę w klasyfikacji tenisistek. Takie miejsce zwyczajowo oznacza nie tylko udział w zawodach wielkoszlemowych, ale i rozstawienie. Teraz zaskoczenia po ruchu Wimbledonu nie ukrywają Marek Furjan i Dawid Celt.
— Dla mnie to duże zaskoczenie, by nie powiedzieć sensacja. Wieszczyłem, że to się raczej nie wydarzy, jeśli Maja Rolanda nie wygra. Oczywiście to duży zaszczyt — mówi Marek Furjan w podcaście "Break Point".
— Też jestem zaskoczony. Byłem sceptycznie nastawiony, znając konserwatyzm Wimbledonu. Wimbledon raczej nie jest skory do rozdawania dzikich kart mniej znanym i nie swoim zawodnikom. Wiadomo, że łatwiej jest dać dziką kartę byłym mistrzom i mistrzyniom — twierdzi Dawid Celt.
— A tu nagle pojawia się historia kopciuszka, a ten kopciuszek widać skradł serce ludziom zarządzającym Wimbledonem. Myślę, że cała ta postawa Mai — ta jej naturalność i skromność po prostu spowodowały, że Wimbledon to kupił — dodaje.
Dan Istitene / Getty Images
Maja Chwalińska
Okazuje się, że ważne osoby w polskim tenisie naciskały na Brytyjczyków, by ci przyznali Polce dziką kartę.
— Słyszałem, że ludzie z otoczenia Polskiego Związku Tenisowego wykonali mocną pracę w tym kierunku. Ktoś niemalże napastował Brytyjczyków — wyjawia Furjan.
— Jak miałbym zgadywać, to pewnie Victor Archutowski. On jest osobą mocno związaną z brytyjskim środowiskiem. To jest człowiek, który od lat wspiera polski tenis — dodaje Celt.
Chwalińska najlepiej radzi sobie na kortach ziemnych. Na trawiastej nawierzchni grała znacznie rzadziej i przed Wimbledonem również nie będzie miała żadnego sprawdzianu. Najlepiej w Wimbledonie poszło jej w 2022 r., gdy w pierwszej rundzie pokonała Czeszkę Katerinę Siniakovą, a w drugiej uległa Amerykance Alison Riske-Amritraj.