Nie mogą uwierzyć w ruch Wimbledonu w sprawie Chwalińskiej. "Zaskoczenie"

    Nie mogą uwierzyć w ruch Wimbledonu w sprawie Chwalińskiej. "Zaskoczenie"

    3356 odsłon
    Nie mogą uwierzyć w ruch Wimbledonu w sprawie Chwalińskiej. "Zaskoczenie"

    — Dla mnie to duże zaskoczenie, by nie powiedzieć sensacja — mówi Marek Furjan w podcaście "Break Point" po tym, jak Maja Chwalińska otrzymała dziką kartę od Wimbledonu. — Też jestem zaskoczony — dodaje Dawid Celt i wyjawia nazwisko osoby, która naciskała na Brytyjczyków w sprawie Chwalińskiej.

    • Więcej informacji znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet

    Przypomnijmy, że w połowie czerwca Maja Chwalińska otrzymała dziką kartę i znajdzie się w głównej drabince wielkoszlemowego Wimbledonu. Chwalińska na przełomie maja i czerwca dotarła aż do finału Roland Garros.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Potrzebowała jednak tzw. dzikiej karty od organizatorów Wimbledonu, gdyż w momencie zamknięcia listy zgłoszeń zajmowała 114. pozycję w rankingu WTA, co oznaczałoby konieczność gry w kwalifikacjach. Taką drogę przeszła w Paryżu, a po sukcesie w stolicy Francji awansowała aż na 21. lokatę w klasyfikacji tenisistek. Takie miejsce zwyczajowo oznacza nie tylko udział w zawodach wielkoszlemowych, ale i rozstawienie. Teraz zaskoczenia po ruchu Wimbledonu nie ukrywają Marek Furjan i Dawid Celt.

    Nie wierzyli w ten ruch władz Wimbledonu

    — Dla mnie to duże zaskoczenie, by nie powiedzieć sensacja. Wieszczyłem, że to się raczej nie wydarzy, jeśli Maja Rolanda nie wygra. Oczywiście to duży zaszczyt — mówi Marek Furjan w podcaście "Break Point".

    — Też jestem zaskoczony. Byłem sceptycznie nastawiony, znając konserwatyzm Wimbledonu. Wimbledon raczej nie jest skory do rozdawania dzikich kart mniej znanym i nie swoim zawodnikom. Wiadomo, że łatwiej jest dać dziką kartę byłym mistrzom i mistrzyniom — twierdzi Dawid Celt.

    — A tu nagle pojawia się historia kopciuszka, a ten kopciuszek widać skradł serce ludziom zarządzającym Wimbledonem. Myślę, że cała ta postawa Mai — ta jej naturalność i skromność po prostu spowodowały, że Wimbledon to kupił — dodaje.

    Maja Chwalińska

    Dan Istitene / Getty Images

    Maja Chwalińska

    To on naciskał na Brytyczyków

    Okazuje się, że ważne osoby w polskim tenisie naciskały na Brytyjczyków, by ci przyznali Polce dziką kartę.

    — Słyszałem, że ludzie z otoczenia Polskiego Związku Tenisowego wykonali mocną pracę w tym kierunku. Ktoś niemalże napastował Brytyjczyków — wyjawia Furjan.

    — Jak miałbym zgadywać, to pewnie Victor Archutowski. On jest osobą mocno związaną z brytyjskim środowiskiem. To jest człowiek, który od lat wspiera polski tenis — dodaje Celt.

    Chwalińska najlepiej radzi sobie na kortach ziemnych. Na trawiastej nawierzchni grała znacznie rzadziej i przed Wimbledonem również nie będzie miała żadnego sprawdzianu. Najlepiej w Wimbledonie poszło jej w 2022 r., gdy w pierwszej rundzie pokonała Czeszkę Katerinę Siniakovą, a w drugiej uległa Amerykance Alison Riske-Amritraj.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Stanowski

    Co dzisiaj majstrujemy do sekcji RAK LIVE?

    Stanowski