"Nie liczyły się pieniądze". Kulisy najnowszego transferu Legii

    "Nie liczyły się pieniądze". Kulisy najnowszego transferu Legii

    2602 odsłon
    "Nie liczyły się pieniądze". Kulisy najnowszego transferu Legii

    Legię wzmocnił obunożny stoper ukształtowany w cenionych europejskich akademiach — Realu Madryt, Celty Vigo i Bayernu Monachium. — Fredi Bobić przekonywał Roberta do transferu, ale jego nie trzeba było przekonywać — tak o Robercie Dezielu Jr. mówi Chris Jastrzembski, który pracował w VSG Altglienicke, gdzie blisko dwa lata spędził Amerykanin. Opowiada nam o kulisach transferu i atutach Deziela.

    W niespełna 24 godziny Legia zamknęła jeden rozdział i otworzyła kolejny na pozycji środkowego obrońcy. Stołeczny klub pożegnał Artura Jędrzejczyka, legendę z 419 występami w jego barwach, i ogłosił pozyskanie Roberta Deziela Jr. z rezerw Bayernu Monachium. Choć to oczywiście zbieg okoliczności, to defensywa jest formacją, która wzmocnień potrzebuje.

    Legię wzmocnił 21-letni Deziel, który został dopiero drugim Amerykaninem w historii klubu (nie uwzględniając rezerw). Pierwszym był Brian Iloski, który rozegrał zaledwie kilka minut. Nowy stoper liczy na to, że jego przygoda w Warszawie okaże się znacznie bardziej udana.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Nowy zawodnik Warszawian urodził się na Florydzie, ma także pochodzenie włoskie i niemieckie. — Dorastał ze świadomością swoich włoskich korzeni. Znaczną część młodości spędził w Hiszpanii i Niemczech. Łącznie mieszka w Europie od 12 lat, co miało ogromny wpływ zarówno na jego charakter, jak i piłkarski rozwój — mówi Gianluigi Longari, dziennikarz telewizji i portalu SportItalia.it.

    Deziel wyjechał z USA do Hiszpanii z rodzicami w wieku dziewięciu lat, jednak wiele cech typowych dla Amerykanów ma we krwi. Uwielbia koszykówkę, ale jak kiedyś sam wspomniał, był za niski na tę dyscyplinę (dziś mierzy 186 cm).

    — Ma cechy amerykańskie, czyli optymizm i miłość do sportu. Nie znam poziomu polskiej ligi koszykówki, ale myślę, że w II lidze dałby sobie radę. To jest atleta. Prezentuje wysoki poziom w padlu, pickleballu, baseballu i futbolu amerykańskim. Fascynuje się sportem i ma bardzo rozwinięte umiejętności motoryczne — komentuje dla "PS" Chris Jastrzembski, który był trenerem przygotowania fizycznego, a później także asystentem szkoleniowca w VSG Altglienicke, gdzie blisko dwa lata spędził Amerykanin.

    Robert Deziel i Oliwier Wojciechowski w meczu USA — Polska U-15 w 2019 r.

    Grzegorz Radtke / newspix.pl

    Robert Deziel i Oliwier Wojciechowski w meczu USA — Polska U-15 w 2019 r.

    — Fredi Bobić przekonywał Roberta do transferu, ale jego nie trzeba było przekonywać. Negocjacji nie było. Powiedziałem mu, że to jest życiowa szansa, trzeba jechać i ją wykorzystać. Z tego, co wiem, to przyjął pierwszą ofertę. To pokazuje, jaki ma ogień do gry w Legii. Nie liczyły się pieniądze, a wizja, klub i miłość do sportu. Zresztą Robert nie spodziewał się, jak wielkim klubem jest Legia. Był zaskoczony warunkami i bazą treningową. Powiedział, że jest na poziomie Bayernu. Był pod wrażeniem profesjonalizmu, liczby pracowników i struktury klubu — komentuje Jastrzembski. — Jest dumny z tego transferu. Pali się do gry w Legii, a to właśnie takich zawodników chcą kibice — dodaje.

    Dwa dni tylko lewa

    Ogromny wpływ na karierę stopera miały Real Madryt i Bayern. Nie mniejsze znaczenie odegrali jednak jego rodzice. Ojciec towarzyszył mu podczas przeprowadzki do Warszawy, a jedna z decyzji, którą podjął lata wcześniej na Florydzie, okazała się dla przyszłości syna wręcz kluczowa.

    — Umiejętności techniczne zawsze należały do jego największych atutów. Już podczas pobytu w Realu był uznawany za jednego z najlepszych technicznie zawodników w swojej kategorii wiekowej. Duża w tym zasługa rozwijania gry obiema nogami od najmłodszych lat. Jego ojciec zachęcał go do intensywnych treningów słabszą nogą — do tego stopnia, że przez dwa dni w tygodniu, między piątym a dziesiątym rokiem życia, Robert mógł używać wyłącznie lewej nogi. Taka konsekwencja sprawiła, że stał się wyjątkowo pewny i swobodny w grze obiema nogami, co w znacznym stopniu przyczyniło się do rozwoju jego techniki — zdradza Longari.

    Obunożność okazała się w przypadku Deziela niezwykle cenna. Tym bardziej że na środku obrony zaczął występować stosunkowo niedawno, dopiero półtora roku temu. Jednym z powodów, dla których trenerzy Dan Twardzik i Jastrzembski w Altglienicke zdecydowali się na takie przesunięcie, była właśnie jego swoboda w operowaniu zarówno prawą, jak i lewą nogą.

    — Powiedzieliśmy mu, że ma wyskok, siłę, przegląd pola i jest obunożny. Spełniał wszystkie kryteria, aby grać w obronie. Idealnie pasuje na stopera — komentuje Jastrzembski.

    — Mieszkając w Madrycie, grał w niewielkiej, lokalnej akademii, gdzie podczas jednego z turniejów został zauważony przez skautów Realu Madryt. W tamtym okresie występował głównie jako ofensywny i środkowy pomocnik. Był znany zarówno ze zdobywania bramek, jak i kreowania sytuacji — mówi Longari. — W swojej kategorii wiekowej uważano go za jednego z najlepszych technicznie zawodników w klubie. Trenerzy szczególnie cenili jego zdolność do czytania gry, podejmowania właściwych decyzji pod presją oraz skutecznego wykorzystywania obu nóg, co pozwalało mu zachowywać dużą płynność i nieprzewidywalność w grze — dodaje.

    Zdobywanie bramek szło Amerykaninowi świetnie. W sezonie 2016/17 strzelił 20 goli. Po dwóch latach spędzonych w Akademii Królewskich Deziel pograł jeszcze m.in. w Celcie Vigo i wyruszył do Niemiec. Mógł dołączyć do Borussii Mönchengladbach, ale w ostatniej chwili pojawiła się szansa na testy w Bayernie.

    Podobny do Maika Nawrockiego

    — To będzie czwarty sezon Roberta na poziomie seniorskim. Miał 17 lat, gdy stwierdzili z tatą, że bardziej rozwinie go rywalizacja w fizycznej IV lidze niemieckiej niż w juniorach starszych w Monachium. Dlatego jest przystosowany do gry w seniorach. Nie ma mowy, że w Legii będzie grał w drugim zespole — mówi Jastrzembski.

    W Bayernie był od 2020 roku do 2023 r., później zdecydował się na dwuletnie wypożyczenie do Altglienicke. Wrócił zeszłego lata i przez rok występował w czwartoligowych rezerwach. Był podstawowym graczem, strzelił nawet cztery gole. Pod koniec maja jego historia z Bayernem dobiegła końca.

    — Brak awansu do pierwszego zespołu nie był spowodowany niewystarczającymi umiejętnościami. W przypadku środkowych obrońców nawet bardzo utalentowani zawodnicy często potrzebują dodatkowego czasu, doświadczenia i regularnej gry na wysokim poziomie, zanim otrzymają szansę w klubie o tak ogromnych wymaganiach — mówi włoski dziennikarz. — Spędził sześć lat w jednej z najlepszych akademii piłkarskich na świecie i wypracował sobie bardzo dobrą reputację w klubie. Panowało przekonanie, że ma wszystkie cechy potrzebne do tego, by w przyszłości regularnie grać w jednej z czołowych lig Europy — dodaje.

    — Legia potrzebuje zawodników, którzy chcą coś osiągnąć, a on ma cechy zwycięzcy. Remis to dla niego porażka, a niektórzy zadowalają się remisem z Lechem Poznań. Robert jest ambitny — komentuje Jastrzembski. — Gra odważnie. Bardziej pasuje do drużyny dominującej, czyli właśnie Legii. Jest szybki. Gdy dostaje piłkę za plecy, może gonić rywali. Jego kultura gry jest na wysokim poziomie. Ma także niebezpieczne strzały głową. Może właśnie to, aby mieć dodatkową broń w ofensywie, przekonało trenera Marka Papszuna do transferu? Robert jest agresywny w pojedynkach i silny fizycznie, stylem gry przypomina nieco Maika Nawrockiego. Pewnie jest lepszy w ofensywnych stałych fragmentach gry i nawet silniejszy, ale poza tym można ich porównać — kończy były reprezentant Polski U-19.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Stanowski

    Co dzisiaj majstrujemy do sekcji RAK LIVE?

    Stanowski