RAK
    Nawet Niemcy uderzają w decyzję FIFA! "Europa musi obalić Infantino"

    Nawet Niemcy uderzają w decyzję FIFA! "Europa musi obalić Infantino"

    1139 odsłon
    Nawet Niemcy uderzają w decyzję FIFA! "Europa musi obalić Infantino"

    Decyzja FIFA, podjęta po interwencji Donalda Trumpa, o zawieszeniu kary za czerwoną kartkę dla amerykańskiego piłkarza Folarina Baloguna i dopuszczeniu go do meczu 1/8 finału mistrzostw świata z Belgią, spotkała się z ostrą krytyką niemieckiej prasy. Komentatorzy wzywają prezydenta FIFA Gianniego Infantino do dymisji.

    "Europa musi obalić Infantino. Teraz" — pisze Henning Feindt w "Die Welt". "To skandal, jakiego piłka nożna jeszcze nie widziała" — ocenia komentator. Jego zdaniem decyzja FIFA oznacza "deptanie wartości" związanych ze sportem. "Czasy, gdy jedynie przyglądano się bezwstydnemu panoszeniu się bossa FIFA, muszą się skończyć. To musi być koniec Infantino" — podkreśla Feindt.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    MŚ 2026 — niemiecka prasa o FIFA i Trumpie: "Obalić Infantina"

    Ponieważ mniejsze państwa są uzależnione od pieniędzy FIFA, bunt powinny — zdaniem komentatora — zainicjować największe piłkarskie potęgi europejskie — Niemcy, Anglia, Francja i Hiszpania. UEFA powinna zagrozić wyjściem z FIFA, jeżeli Infantino nie odejdzie. "Nie możemy dłużej przyglądać się, jak piłka nożna, którą kochamy, jest ostatecznie wykańczana. Już teraz trudno pogodzić się z tym, że 19 lipca Trump i Infantino będą wręczać po finale MŚ zwycięski puchar" — czytamy w konkluzji.

    "Infantino naraża na szwank przyszłość FIFA" — pisze z kolei Christoph Becker w "Frankfurter Allgemeine Zeitung".

    "Czy Folarin Balogun może zagrać przeciwko Belgii, ponieważ Trump zadzwonił do Infantino? Już samo wrażenie wpłynięcia na decyzję jest fatalne. Związki piłkarskie na całym świecie powinny wobec tego skandalu gwałtownie zaprotestować" — czytamy w "FAZ".

    Zdaniem komentatora obecna sytuacja jest katastrofą porównywalną z "największą potencjalną awarią w elektrowni atomowej" — podkopuje suwerenność sportu i jest "początkiem końca".

    Zasady FIFA są jednoznaczne — czerwona kartka oznacza wykluczenie z jednego meczu, a w przypadku ciężkiego przewinienia kara może być większa.

    Przeciwko "bezwstydnej bezczelności" powinny zaprotestować wszystkie związki piłkarskie na całym świecie. Konieczna jest dymisja Infantino. Prezes FIFA naraża na szwank autonomię sportu — pisze Becker.

    A może miejsce prezesów związków piłkarskich powinni w przyszłości zajmować politycy? Absurdalny pomysł, a mimo to bliski rzeczywistości. Czy kanclerz Friedrich Merz nie powinien zadzwonić do Infantino i zapytać, czy da się jeszcze coś zrobić w sprawie rzutu karnego Taha w meczu z Paragwajem?

    "Nadszedł czas na głośny protest. Kto tego nie dostrzega, kto gra w grę Infantino, kto milczy, kto chowa głowę w piasek w obliczu tych potworności podczas mistrzostw świata, ten zdradza sport" — pisze w podsumowaniu komentator "FAZ".

    "Afera z czerwoną kartką to coś więcej niż tylko afera o czerwoną kartkę" — pisze Reymer Kluever w dzienniku "Sueddeutsche Zeitung". Jego zdaniem, afera demaskuje zamiary Trumpa wobec świata.

    — Afera o czerwoną kartkę dla gwiazdy amerykańskiej piłki nożnej, Folarina Baloguna, nie wywoła wojny, ale jest kwestią polityczną najwyższego stopnia. Kto chce się przekonać, jak będzie wyglądał nowy porządek świata, jeżeli prezydent USA doprowadzi do końca swoją akcję niszczenia globalnego porządku, niech spojrzy na sytuację w drużynie USA — tłumaczy komentator.

    "Jeden telefon Donalda do bossa FIFA wystarczył, żeby znieść żelazną zasadę, że sędzia ma zawsze rację" — podkreśla Kluever. Sporty zespołowe funkcjonują tylko wtedy, gdy wszyscy przestrzegają wspólnie ustalonych zasad. To takie proste. Tyle że Donald Trump nie jest graczem zespołowym, nie przestrzega zasad. W jego świecie reguły nie mają żadnego znaczenia. To silniejszy ustala, co obowiązuje — tłumaczy komentator.

    Donald Trump i jego administracja podcinają oparty na zasadach porządek światowy — system globalnych traktatów i zobowiązań oraz sieć wielostronnych organizacji — zbudowany pod przywództwem USA po II wojnie światowej, który przyniósł światu i USA nieznany wcześniej dobrobyt.

    W nowym porządku Trumpa zasady nic nie znaczą. Silniejszy decyduje, co się dzieje. "Tak jak w niedzielę po telefonie Trumpa do szefa FIFA, Gianniego Infantina. Tak jak w Wenezueli, gdzie Trump polecił uprowadzić prezydenta Nicolasa Maduro — bez podstawy prawnej. Tak jak na Grenlandii, gdzie rząd USA kontynuuje swoją kampanię zmierzającą do aneksji, nie zważając na międzynarodowe traktaty i sojusze. Tak jak nad Zatoką Perską, gdzie prezydent USA poniósł porażkę, gdyż w świecie bez zasad może się zdarzyć, że silniejszy przeliczy się z siłami" — czytamy w "Sueddeutsche Zeitung".

    "W świecie Trumpa można bezkarnie deptać (słabszego) — bo po prostu można. To jest przesłanie wynikające z afery o czerwoną kartkę. Wstrętne przesłanie" — konkluduje "SZ".

    Źródło informacji: Polska Agencja Prasowa

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era