
Naomi Osaka wróciła do bolesnej porażki z Igą Świątek w Rzymie i ujawniła, co działo się z nią po meczu. Jak się okazuje, tamten moment miał zmienić jej podejście do tenisa. Utytułowana zawodniczka wspomniała też o Tomaszu Wiktorowskim.
Przed starciem w stolicy Włoch mogło się wydawać, że Osaka będzie dla Świątek naprawdę wymagającą rywalką. Dodatkowego smaczku dodawał fakt, że obecnym trenerem tenisistki z Japonii jest Tomasz Wiktorowski, czyli były trener naszej reprezentantki.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Na korcie wszystko wyglądało jednak zupełnie inaczej. Polka od początku była znacznie lepsza i wygrała pierwszego seta 6:2. W drugiej partii 25-latka jeszcze bardziej podkręciła tempo, przez co jej rywalka z każdą minutą wyglądała na coraz bardziej bezradną. Koniec końców Świątek wygrała drugą odsłonę rywalizacji 6:1 i wywalczyła przekonujący awans.
Teraz okazuje się, że ta porażka miała dla Japonki bardzo poważne konsekwencje. Jak ujawniła była liderka rankingu WTA, tamten moment przekonał ją do zmiany podejścia. 28-latka zrozumiała, że nie może całkowicie uzależniać swojego życia od wyników na korcie.
— Myślę, że to przyszło po Rzymie. Przegrałam wtedy z Igą naprawdę wysoko. Odcięłam się od wszystkich, dosłownie wsiadłam w samolot i wróciłam do domu. To nie było najbardziej profesjonalne zachowanie. Nie rozmawiałam ze swoim zespołem i czułam ogromny wstyd z powodu tego, co zrobiłam — zdradziła Osaka.
— Potem powiedziałam sobie: zbliżasz się do trzydziestki, musisz cieszyć się czasem, który masz. Oczywiście tenis jest dla mnie bardzo ważny, ale mam też życie poza nim. Muszę cenić tenis na swój sposób, czyli nie przykładać do niego aż tak dużej wagi — dodała.
Utytułowana zawodniczka przyznała, że dużą rolę w jej odbudowie miał odegrać Tomasz Wiktorowski. Pytana podczas Wimbledonu, gdzie pokonała już m.in. Arynę Sabalenkę, jaki jest powód jej skuteczniejszej gry na trawie, od razu wskazała na naszego szkoleniowca.