RAK
    Naga impreza, telefon do żony i finał, który Holandia przegrała w głowie

    Naga impreza, telefon do żony i finał, który Holandia przegrała w głowie

    1150 odsłon
    Naga impreza, telefon do żony i finał, który Holandia przegrała w głowie

    Reprezentacja Holandii Johana Cruyffa zachwyciła piłkarski świat na mundialu w 1974 r. porywającym i skutecznym stylem gry. Jednak drużyną Oranje przed meczem finałowym z RFN wstrząsnęły doniesienia o imprezie w hotelowym basenie, po której Cruyff był psychicznie wyczerpany. Mimo że Holendrzy dobrze weszli w starcie o Puchar Świata, to gospodarze odwrócili losy meczu i 7 lipca 1974 r. w Monachium futbol totalny przegrał z niemieckim pragmatyzmem, o czym wspomniał Jonathan Wilson w książce "Potęg

    Fragment:

    Kilka dni przed finałem dziennik "Bild" opublikował informację, że przed zwycięskim meczem z Brazylią kilku holenderskich piłkarzy brało udział w "nagiej imprezie" z niemieckimi kobietami w basenie hotelu Wald. Holendrzy początkowo wszystkiemu zaprzeczyli, a zdjęcia, w których posiadaniu rzekomo była gazeta, nigdy nie ujrzały światła dziennego. Tyle że impreza rzeczywiście się odbyła. Wystąpiła na niej grupa rockowa Cats z Rotterdamu, której muzyki piłkarze słuchali przed meczami. Część piłkarzy piła Sekt (wino musujące) i paliła cygara z miejscowymi, wśród których znalazł się działający pod przykrywką dziennikarz Guido Frick. Zabawa faktycznie skończyła się na kąpieli nago w basenie wczesnym rankiem. Wszystko wskazuje na to, że nic specjalnego się tam nie działo — i z pewnością impreza nie miała negatywnego wpływu na występ Holendrów przeciwko Brazylii — ale doniesienia te wywołały ogromne poruszenie i dotknęły szczególnie Cruyffa.

    W swojej autobiografii Holender zaprzeczył, że zdarzyło się wtedy cokolwiek niewłaściwego — twierdził też, że opowieści, jakoby większość dnia po ujawnieniu tej historii spędził na rozmowach telefonicznych z żoną, Danny, są nieprawdziwe; według niego Danny spędzała wówczas czas w ich domku letniskowym w Pirenejach, gdzie nie było telefonu. Inni członkowie drużyny jednak zapamiętali, że Cruyff godzinami rozmawiał przez ogólnodostępny telefon w holu hotelu, próbując przekonać Danny, że nie wydarzyło się nic złego. Sąsiedzi natomiast wspominali, że żona Cruyffa była w centrali telefonicznej w pobliskiej wsi, a następnie wróciła do domu swojego ojca w Amsterdamie, ponieważ stamtąd łatwiej było zadzwonić. Cruyff, który miał własny pokój, siedział w nim i palił papierosy. Później przyznał, że przed finałem był "wyczerpany psychicznie".

    Holandia rozpoczęła jednak mecz o złoto całkiem dobrze. Żaden z niemieckich graczy nie zdążył dotknąć piłki, gdy Neeskens strzelił gola z rzutu karnego po faulu Hoeneßa na Cruyffie w drugiej minucie spotkania. "Jesteś Anglikiem" — powiedział Beckenbauer do sędziego Jacka Taylora, zwanego "rzeźnikiem z Wolverhampton". Czy Taylor pamiętał o tym, gdy Jansen sfaulował Bernda Hölzenbeina w 25. minucie? Hölzenbein prawdopodobnie chętnie się przewrócił, ale — jak powiedział Taylor — "było to podcięcie lub próba podcięcia, a zgodnie z przepisami gry w tej sytuacji oznaczało to rzut karny". Breitner wykorzystał jedenastkę. Holendrzy wydawali się zdezorientowani. Dwie minuty przed przerwą Rainer Bonhof zagrał po ziemi do Müllera. Napastnik przyjął piłkę tak, że znalazł się nieco dalej od bramki, ale i od obrońcy, co pozwoliło mu się obrócić i strzelić prawą nogą obok Jongbloeda.

    W drugiej połowie Holendrzy już bardziej przypominali siebie samych. Maier świetnie obronił strzał Neeskensa, a Rep posłał piłkę tuż obok słupka. Co zatem stało się z drużyną przed przerwą? Być może Oranje próbowali zrobić to, co Ajax w meczu z Juventusem w 1973 r., i upokorzyć zespół gospodarzy, nie dopuszczając ich do piłki: "Zapomnieliśmy strzelić drugiego gola" — stwierdził Rep. Być może na ich postawę wpłynęła decyzja o wystawieniu Rensenbrinka, choć ten miał kontuzję uda; w efekcie w przerwie musiał zastąpić go René van de Kerkhof. Być może, jak przyznał Michels, Cruyff nie był "w optymalnym stanie psychicznym", a afera z nagą imprezą w basenie zebrała swoje żniwo. Do tego taśma Cats, którą Holendrzy odtwarzali przed każdym meczem podczas mundialu, zaginęła, więc ostatecznie puścili sobie "Sorrow" Davida Bowiego. "Czasami można przegrać mecz we własnej głowie" — wyznał później Cruyff. A może, jak powiedział Kreische Apelowi, Beckenbauer, Maier i Müller po przegranej z NRD wiedzieli, że jedynym sposobem na zadośćuczynienie jest wygranie turnieju.

    Zijn we er tóch ingetuind (Znowu daliśmy się nabrać) — powiedział holenderski komentator Herman Kuiphof po bramce Müllera. Zaprzeczał później, jakoby miał na myśli rok 1940, kiedy to aż do momentu rozpoczęcia bombardowania Rotterdamu przez Luftwaffe Holendrzy nie potrafili uwierzyć, że Niemcy zaatakują swojego ważnego partnera handlowego. Jednak wielu tak to właśnie zinterpretowało…

    Zespół Oranje wrócił do ojczyzny i wziął udział w wielkiej imprezie na placu Leidseplein w Amsterdamie. Z jednej strony dotarcie do finału pierwszego powojennego turnieju, na który się zakwalifikowali, i gra w stylu, który zachwycił i zainspirował świat, były osiągnięciem wartym świętowania. Z drugiej strony — Holendrzy przegrali decydujący mecz i to ich bolało. W przypadku większości krajów Zachodu kryzys naftowy był końcem optymizmu rodem z lat 60. — a także momentem, kiedy to po raz pierwszy można było odczuć wpływ globalizacji. Holendrzy zaś pojęli, że piękno i dobre intencje nie wystarczą, kiedy na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy finału Müller się obrócił i strzelił gola.

    Jednak w zespole RFN także nie było wielkiej euforii. W drugiej fazie grupowej drużyna odzyskała nieco zespołowego ducha, ale zawodnicy wciąż nie ufali DFB. Kiedy się okazało, że ich żony nie zostały zaproszone na uroczystą kolację, większość piłkarzy opuściła salę.

    Piłka nożna w RFN przechodziła podobną drogę co filmowa Maria Braun. Czasy skromności, pokory i patriotyzmu dobiegły końca, a ich miejsce zajęła rzeczywistość, w której koszty były ważniejsze od wartości. Rozczarowany Schön chciał zrezygnować ze stanowiska, ale Neuberger przekonał go, aby pozostał na nim do mundialu w Argentynie w 1978 r. Film Małżeństwo Marii Braun wszedł na ekrany kin w 1979 r. Fassbinder kręcił go w czasie, gdy reprezentacja RFN była urzędującym mistrzem świata, jednak kontrast ze zdobywcami złota sprzed 20 lat był niezwykle wyraźny. Łatwo zrozumieć, dlaczego komentarz Zimmermanna z finału w 1954 r. wydawał się tak trafnym podkładem dla kulminacyjnej sceny filmu — końca Marii i zniszczenia jej świata.

    Tłumaczenie: Jan Halbersztat

    [REKLAMA] Okładka książki "Potęga i chwała. Nieznana historia mistrzostw świata".

    Partner Wydawnictwo SQN

    [REKLAMA] Okładka książki "Potęga i chwała. Nieznana historia mistrzostw świata".

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era