
— Uważam, że interwencja VAR powinna mieć miejsce. To jest paradoks — mówi nam Adam Lyczmański, który ocenił wielką kontrowersję z ćwierćfinału MŚ 2026 Norwegia — Anglia (1:2). Były sędzia typuje także, który hitowy mecz otrzyma do pracy Szymon Marciniak.
Norwegowie znakomicie rozpoczęli starcie z faworytami od gola Andreasa Schjelderupa w 36. minucie. W doliczonym czasie pierwszej połowy odpowiedział Jude Bellingham, jednak trafienie Anglika wywołało spore zamieszanie.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Spowodowane było incydentem, do którego doszło kilkadziesiąt sekund przed golem. Wysoko wybita piłka zahaczyła o linę, na której zamontowana była kamera. Z tego powodu futbolówka zmieniła tor lotu, spadła pod nogi Anglików, a ci ruszyli z akcją bramkową. Wielu kibiców i ekspertów krytykuje po tej sytuacji sędziego Clementa Turpina. On jednak, jeśli nie widział kontaktu piłki z liną, nie mógł nic zrobić. Według przepisów taka sytuacja nie podlega analizie VAR. Choć według Adama Lyczmańskiego sędziowie VAR powinni mimo wszystko zainterweniować, bo na powtórkach musieli widzieć ten kontakt.
— Według przepisów, jeżeli piłka dotyka jakiegokolwiek "ciała obcego", to należy odgwizdać rzut sędziowski. A tak raczej było, gdy spojrzymy na trajektorię lotu piłki. Ona zachowuje się dziwnie. Nie spada tam, gdzie miała spaść. Widać, że ta piłka zachowuje się nienaturalnie. Więc jeżeli tak jest, to mamy paradoks. U Chorwatów, którzy dotąd nie mogą pogodzić się z decyzją z meczu z Portugalią, czujnik w piłce wychwycił dotknięcie Chorwata, które ciężko dostrzec na powtórkach, a tu nie. To jakiś paradoks. Cały czas powtarzam, że dla mnie polityka FIFA jest niezrozumiała — grzmi były sędzia w rozmowie z nami.
— Nie winiłbym sędziego, bo on by strzelał w ciemno, gdyby podjął decyzję o anulowaniu gola. Natomiast jeśli VAR coś takiego widzi, to powinien interweniować. Widzieli, jak zachowuje się piłka. Uważam, że interwencja VAR powinna mieć miejsce, bo jeżeli dochodzi do kontaktu z obcym ciałem, to w posiadanie piłki wchodzi drużyna, która była w posiadaniu przed tym kontaktem. A jednak widzimy zachowanie zawodników, bo oni zareagowali natychmiast. Inaczej by wyglądała sprawa, gdyby ktoś to wychwycił po kilku godzinach od meczu, ale przecież Norwegowie od razu podbiegli do sędziego — dodaje.
Co ciekawe, krótko po meczu sytuację postanowiła wyjaśnić sama FIFA, która jako dowód opublikowała wykres z czujnika umieszczonego w piłce. Według niego piłka nie miała kontaktu z liną.
"Przed strzeleniem bramki przez Anglię w 45+2 minucie meczu z Norwegią czujnik w piłce Connected Ball nie wykazał żadnego skoku w »tętnie piłki« podczas jej lotu, a zatem nie ma dowodów na to, że piłka dotknęła przewodu zawieszonego w powietrzu i zmieniła swój tor lotu" — przekazano za pośrednictwem biura prasowego FIFA.
— Ktoś powie, że to nie jest według protokołu VAR i nie jest VAR, ale na miłość boską... Po to mamy te technologie, żeby w tego typu sytuacjach reagować. Tak jak mieliśmy sytuację z Embolo, który wymusił faul. Tam VAR pierwszy raz w historii zareagował i dobrze, ale tu jest gruba sprawa. Ktoś powie, że VAR nie mógł interweniować, bo nie jest z protokołu VAR, ale dla mnie powinien był zainterweniować — dodaje były sędzia, który sam nie wie, dlaczego nowa technologia nie wychwyciła kontaktu z liną.
— To jest paradoks. Nie wiem, bo nie jestem blisko tego systemu, ale patrząc na politykę FIFA i Gianniego Infantino, gdy anulowano kartkę Baloguna, to teraz spodziewam się wszystkiego. Jest to przykre — mówi wprost.
Minionej nocy głośno było również o drugiej żółtej kartce Breela Embolo w meczu Argentyna — Szwajcaria (3:1). Doświadczony napastnik symulował faul rywala, przez co według nowych przepisów zainterweniował VAR, a sędzia pokazał mu drugą żółtą kartkę. Działo się to w drugiej połowie przy wyniku 1:1. Embolo tym samym mocno osłabił swój zespół. Nowy przepis pozytywnie ocenia Lyczmański.
— Zmianę oceniam na plus. Niech to będzie nauczka dla zawodników. Z reguły te wszystkie zalecenia, które są, czyli karanie za spowalnianie gry, oceniam na duży plus. Druga żółta kartka analizowana przez VAR — to również duży plus. Natomiast ogólnie sędziowanie w tym mundialu oceniam na tróję z minusem, ale już sędziowanie arbitrów z Europy na cztery z plusem — ocenia ekspert Canal + Sport.
IMAGO/NEWSPIX.PL / newspix.pl
Reakcja Breela Embolo na drugą żółtą kartkę
Polscy kibice czekają na ostatni polski akcent podczas mundialu 2026. Może być nim rzecz jasna Szymon Marciniak, który według wielu zapowiedzi zostanie przydzielony do pracy przy hitowym półfinale Hiszpania — Francja.
— Czekam z niecierpliwością, aż zobaczę Szymona w obsadzie meczu Francja — Hiszpania. Nie mówię, że nie dostanie finału, natomiast jednak moje przeczucie sędziowskie mówi, że to będzie mecz Francja — Hiszpania. Kibicuję oczywiście, żeby to był finał, ale myślę jednak, że dostanie półfinał — kończy Lyczmański.