
Ma dopiero 26 lat, wygrała US Open, a od dwóch lat nie mogła dostać się do wielkoszlemowego turnieju. Czarna seria Bianki Andreescu wreszcie została przerwana. Kanadyjka zalała się łzami po zwycięstwie w kwalifikacjach do Wimbledonu.
W karierze Bianki Andreescu sukces pojawił się niespodziewanie szybko. Kanadyjka w 2019 r. została sensacyjną mistrzynią US Open, pokonując w finale samą Serenę Williams. Wydawało się, że niedługo później zostanie jedną z czołowych zawodniczek rankingu, jednak szybko złapała kontuzję i nie potrafi nawiązać do tamtego rezultatu.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Do dziś Kanadyjka nie doszła jednak dalej niż czwarta runda wielkoszlemowego turnieju, a od jej triumfu minęło już przecież siedem lat. Co więcej, po raz ostatni tenisistka zagrała w US Open w 2024 r. Od prawie dwóch lat odpada w kwalifikacjach lub nie startuje.
Jej czarna seria wreszcie została przerwana podczas kwalifikacji do tegorocznego Wimbledonu. W czwartek tenisistka notowana obecnie na 180. miejscu w rankingu WTA wygrała w trzeciej rundzie eliminacji z Alaksandrą Sasnowicz. Wcześniej wyeliminowała jeszcze Jil Teichmann oraz Polonę Hercog. Po awansie zalała się łzami szczęścia.
Wimbledon 2026 odbędzie się od 29 czerwca do 12 lipca w Londynie. W turnieju wezmą udział polscy tenisiści — Iga Świątek, Maja Chwalińska, Magdalena Fręch, Magda Linette, Kamil Majchrzak oraz Hubert Hurkacz. Kwalifikacji nie przebrnęły Katarzyna Kawa i Linda Klimovicova.