
— Kto traci punkty u siebie, ten nie awansuje do czwórki — mówił już parę tygodni temu trener Bayersystem GKM-u Grudziądz, Robert Kościecha. Wszyscy w woj. kujawsko-pomorskim zdawali sobie sprawę, że derbowe spotkanie jednej drużynie praktycznie zamknie, a drugiej niemal na oścież otworzy drzwi do play-offów. Świętować mogą mistrzowie Polski — Pres Grupa Deweloperska Toruń.
Już na kilka dni przed meczem stało się jasne, że na trybunach w Grudziądzu zasiądzie w niedzielę komplet 8 tys. kibiców. Zainteresowaniu nie można było się dziwić. Nie dość, że derby Pomorza i Kujaw zawsze wywołują dodatkowe emocje, to teraz jeszcze miały ogromną stawkę — ten, kto zgarniał trzy punkty, niemal stawiał pieczęć na awansie do play-offów.
Goście do pełni szczęścia potrzebowali więc minimalnego zwycięstwa, a Grudziądzanie wygranej różnicą przynajmniej siedmiu "oczek".
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Obojętnie kto, ale ważne, żeby ktoś zdobył trzy punkty. To najlepszy scenariusz dla nas — mówił po meczu Orlen Oil Motoru Lublin z Gezet Stalą Gorzów przed kamerą Canal+ Sport, menedżer Lublinian, Jacek Ziółkowski.
Do zakończenia fazy zasadniczej pozostały trzy kolejki. Lublinianom, by kosztem GKM-u awansować do play-offów, praktycznie teraz wystarczy już tylko pokonać u siebie Fogo Unię Leszno.