
Kariera 41-letniego włoskiego chodziarza wisi na włosku, po tym, jak badania, którym poddał się podczas mistrzostw Niemiec w chodzie ulicznym, wykazały w jego organizmie ślady erytropoetyny. Alex Schwazer po raz trzeci został objęty śledztwem w sprawie dopingu, jak podała Krajowa Agencja Antydopingowa (NADA). Lekkoatleta wydał oświadczenie.
Włoch triumfował w chodzie na 50 kilometrów podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie w 2008 r. Przed igrzyskami olimpijskimi w Londynie cztery lata później wykryto u niego EPO, tak jak teraz, przez co wtedy został zawieszony na 45 miesięcy, po tym, jak przyznał się do winy. W 2016 r. w Rio de Janeiro nie wystartował, gdyż w jego organizmie wykryto ślady sterydów, przez co nałożono na niego ośmioletnią dyskwalifikację.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Teraz w organizmie Alexa Schwazera ponownie wykryto EPO. Próbki B pobrane z badań krwi i moczu są obecnie poddawane analizie i jeśli potwierdzona zostanie obecność zakazanych substancji, to 41-latek zostanie dożywotnio wykluczony z zawodów.
Podczas konferencji prasowej Włoch zaprzeczał, że przyjął niedozwoloną substancję. "Jestem niewinny, ale nie będę się już bronił. Nie mam już siły. Nic nie wziąłem, ale straciłem już zaufanie do systemu" — mówił cytowany przez "The Sun".
"Nie wiem, dlaczego mają coś przeciwko mnie. I nie interesuje mnie już odkrywanie prawdy. Gdybym zaczął to badać, skończyłbym ze zniszczeniem samego siebie. Jestem niewinny i nie chcę już tracić energii na walki, które mogą mnie psychicznie wyczerpać" — dodał chodziarz, wyraźnie sugerując, że ktoś się na niego uwziął.