
Wieczysta Kraków wywalczyła historyczny awans do Ekstraklasy, a jednym z architektów sukcesu był Miki Villar. Hiszpan opowiada o emocjach związanych z końcówką sezonu, roli Michała Pazdana w szatni i pracy pod wodzą Kazimierza Moskala. Wraca także wspomnieniami do Wisły Kraków, ocenia fenomen Jesusa Imaza i zdradza, za czym najbardziej tęskni z Hiszpanii.
DANIEL SOBIS: Wieczysta Kraków właśnie wywalczyła historyczny awans do Ekstraklasy. Co ten sukces oznacza dla pana osobiście i dla całej drużyny?
MIKI VILLAR: To bardzo ważne osiągnięcie dla wszystkich, którzy są częścią tego zespołu. Od początku sezonu wiedzieliśmy, że stawiamy sobie bardzo ambitny cel i ostatecznie udało nam się go zrealizować. Taki sukces zawsze jest efektem pracy wielu ludzi — nie tylko piłkarzy, ale także sztabu szkoleniowego i wszystkich osób pracujących na co dzień w klubie. Ja osobiście jestem bardzo szczęśliwy, bo decyzja o przyjściu do Wieczystej była dla mnie dużym wyzwaniem i pewnego rodzaju inwestycją w przyszłość. Dziś mogę powiedzieć, że był to właściwy krok, a awans do Ekstraklasy jest najlepszym potwierdzeniem, że warto było podjąć to ryzyko.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jak opisałby pan atmosferę w drużynie w ostatnich tygodniach sezonu?
To nie były łatwe tygodnie dla żadnego z nas. Kiedy stawką jest awans, presja rośnie z każdym kolejnym meczem i trudno jej nie odczuwać. Było dużo napięcia, emocji i różnych momentów, zarówno pozytywnych, jak i trudniejszych. Myślę jednak, że największą siłę naszego zespołu stanowiło to, że przez cały czas pozostawaliśmy razem. W szatni nie było podziałów ani szukania winnych. Wszyscy skupialiśmy się na wspólnym celu. Było to szczególnie widoczne podczas baraży, kiedy pokazaliśmy charakter i potrafiliśmy rywalizować jako zespół na bardzo wysokim poziomie.
W szatni pełnej doświadczonych zawodników kto jest liderem i dlaczego?
Liderów było kilku i każdy z nich wnosił coś innego. Dużą rolę odgrywali przede wszystkim zawodnicy z ogromnym doświadczeniem oraz ci związani z klubem od dłuższego czasu. To piłkarze, którzy nie tylko pomagają drużynie swoją jakością na boisku, ale także dają przykład poza nim. W takich momentach jak walka o awans ich doświadczenie i spokój mają ogromne znaczenie dla całej grupy.
Gdyby miał pan wskazać "szefa" szatni, kto miał więcej do powiedzenia — Michał Pazdan czy Jacek Góralski?
To trudne pytanie, bo obaj byli w niej bardzo ważnymi postaciami. Każdy z nich ma silny charakter i duży autorytet. Jeśli jednak miałbym wskazać jedną osobę, to pod koniec sezonu powiedziałbym, że był nim Pazdan. Wynikało to przede wszystkim z jego roli na boisku, gdzie brał na siebie dużą odpowiedzialność i był jednym z liderów drużyny także podczas meczów.
Michał Kędzierski / newspix.pl
Miki Villar
Jak wygląda współpraca z trenerem Kazimierzem Moskalem? Co zmieniło się w drużynie od momentu jego przyjścia?
To trener wymagający, bardzo dokładny i metodyczny. Wie, czego oczekuje od zawodników i jasno komunikuje swoje wymagania. Myślę, że największą zmianą po jego przyjściu było wprowadzenie większej dyscypliny oraz bardziej przejrzystego planu gry. Każdy wiedział, jakie ma zadania na boisku i czego oczekuje się od niego w konkretnych sytuacjach. To pomogło nam uporządkować wiele elementów i sprawiło, że jako drużyna staliśmy się bardziej konsekwentni.
Ekstraklasa będzie już zupełnie innym wyzwaniem. Jakie są oczekiwania i cele Wieczystej na przyszły sezon?
Trafimy do ligi o bardzo wysokim poziomie sportowym, w której każdy mecz będzie wymagający. Musimy przede wszystkim udowodnić, że zasługujemy na miejsce wśród najlepszych drużyn w kraju i że potrafimy z nimi rywalizować. Wydaje mi się, że będzie to jeden z najmocniejszych sezonów Ekstraklasy od wielu lat. Nie rozmawiałem jeszcze z władzami klubu o konkretnych celach, ale osobiście uważam, że najrozsądniej będzie najpierw ustabilizować swoją pozycję w lidze i zbudować solidne fundamenty. Jednocześnie jesteśmy ambitni i nie możemy ograniczać się wyłącznie do walki o utrzymanie.
Spędził pan dwa sezony w Wiśle Kraków. Cieszy pana fakt, że ten klub również wrócił do Ekstraklasy?
Oczywiście. Bardzo się cieszę, że awansowaliśmy do Ekstraklasy w tym samym sezonie. Dzięki temu znów będziemy mogli oglądać krakowskie derby na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Wisła to klub, który dał mi szansę gry w Polsce i odegrał bardzo ważną rolę w mojej karierze. Przeżyłem tam wiele pięknych chwil, zarówno pod względem sportowym, jak i prywatnym. Poznałem świetnych ludzi i zawsze będę wspominał ten okres z dużym sentymentem. Dlatego życzę Wiśle jak najlepiej i mam nadzieję, że nadchodzący sezon będzie dla niej udany.
Jeśli Wisła i Wieczysta zmierzą się w Ekstraklasie, jak wyobraża pan sobie te krakowskie derby? Czy mogą stać się jednymi z najciekawszych meczów sezonu?
Wyobrażam sobie te spotkania jako coś naprawdę wyjątkowego. Każdy mecz przeciwko Wiśle miał dla mnie szczególny charakter i myślę, że podobnie będzie tym razem. Takie spotkania zawsze budzą ogromne emocje zarówno wśród piłkarzy, jak i kibiców. Jestem przekonany, że będą to bardzo atrakcyjne mecze dla mieszkańców Krakowa i wszystkich sympatyków polskiej piłki. Dla mnie również będą miały wyjątkowe znaczenie ze względu na wspomnienia związane z Wisłą.
Grał pan również w Jagiellonii Białystok. Czy rekord Jesusa Imaza jako najlepszego zagranicznego strzelca w historii Ekstraklasy zrobił na panu wrażenie? Jak ocenia pan jego drogę w polskiej piłce?
Jesus imponował mi każdego dnia, kiedy mieliśmy okazję razem pracować. To jeden z najbardziej profesjonalnych zawodników, jakich spotkałem w mojej karierze. Jego podejście do treningów, przygotowania i codziennej pracy zawsze było wzorowe. Szczerze mówiąc, sam rekord nie jest dla mnie zaskoczeniem, ponieważ to naturalna konsekwencja wszystkiego, co Imaz robi każdego dnia. Jestem przekonany, że może jeszcze bardziej go wyśrubować. Dziś jest nie tylko legendą Jagiellonii, ale również jedną z ikon całej Ekstraklasy. Dla wielu zagranicznych piłkarzy przyjeżdżających do Polski jest przykładem, że można tu osiągnąć bardzo wiele i zbudować naprawdę wyjątkową karierę.
Po tylu latach spędzonych w Polsce czuje się pan tutaj jak w domu? Co najbardziej podoba się panu w naszym kraju, a za czym najbardziej tęskni pan z Hiszpanii?
Jest wiele rzeczy, które sprawiają, że dobrze czuję się w Polsce. Gdyby było inaczej, nie zostałbym tutaj na tyle lat. Na pewno pomaga też fakt, że mieszkam w Krakowie, który jest fantastycznym miastem do życia. Bardzo cenię tradycyjne wartości polskiego społeczeństwa, poczucie bezpieczeństwa, które można odczuć na co dzień, a także polską kuchnię i historię, którą miałem okazję poznawać przez ostatnie lata. Polska dała mi wiele zarówno jako piłkarzowi, jak i człowiekowi. Jeśli chodzi o Hiszpanię, najbardziej brakuje mi rodziny i przyjaciół. Jestem bardzo rodzinną osobą, dlatego rozstania z najbliższymi wciąż są dla mnie trudne. To właśnie oni są tym, za czym tęsknię najbardziej.