
Nadchodzi trzęsienie ziemi w F1! Tak wynika przynajmniej z kolejnych doniesień medialnych, które układają się w całość. Niepowodzenie w sprawie transferu Maxa Verstappena do Mercedesa wcale nie przekreśla jego odejścia z Red Bulla.
W Red Bullu wrze, a ogromna frustracja czterokrotnego mistrza świata już nikogo nie dziwi. Niepowodzeniem zakończyły się wyścigi w Chinach, Monako, a ostatnio także na Silverstone w Wielkiej Brytanii.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Holender nie ukrywał, że nie chce rozmawiać z zespołem po tym, co stało się podczas wyścigu. Verstappen wypadł z toru po tym, jak w jego bolidzie doszło do awarii tylnego skrzydła. — To już drugi raz. Mam już tego dość — mówił.
Na długo przed tą awarią mówiło się, że Verstappen może opuścić zespół Red Bulla. Sporo uwagi poświęcano zainteresowaniu Mercedesa. Według informacji "La Gazzetta dello Sport" team aktywował jednak specjalną klauzulę w kontrakcie George'a Russella, co zamyka dyskusję w sprawie transferu Holendra.
Okazuje się jednak, że Verstappen może trafić do innego teamu z czołówki. Według medialnych doniesień może być to McLaren. Zaczęło się od wieści PlanetF1.com, według których w padoku aż huczy na temat możliwego zakontraktowania 28-latka.
Ten miałby przyjść w miejsce Oscara Piastriego, który według serwisu Grande Premio miałby trafić do... Red Bulla. W taki sposób faktem stałaby się sensacyjna roszada między dwoma zespołami.
Odejście Holendra z Red Bulla może nastąpić w przypadku, w którym aktywowana zostanie klauzula. Ta ma otworzyć drogę zawodnikowi do zmiany otoczenia, jeśli w sezonie 2026 zajmie niższą lokatę niż drugą. To wielce prawdopodobny scenariusz. Obecnie Verstappen zajmuje 7. miejsce.
Jeśli faktycznie McLaren zakontraktuje urodzonego w belgijskim Hasselt zawodnika, będzie miał w swoich szeregach dwóch mistrzów świata. Lando Norris broni tytułu z sezonu 2025.