RAK
    Marcin Komenda wprost o kolejnym rywalu Polaków. Trzeba bardzo uważać

    Marcin Komenda wprost o kolejnym rywalu Polaków. Trzeba bardzo uważać

    1990 odsłon
    Marcin Komenda wprost o kolejnym rywalu Polaków. Trzeba bardzo uważać

    Polscy siatkarze z kompletem zwycięstw zakończyli trzeci turniej Ligi Narodów w Chicago. W ćwierćfinale rozgrywek zmierzą się z Ukrainą. — To nieprzewidywalny rywal i jeżeli nie podejdziemy do tego meczu odpowiednio zmotywowani, to na pewno nie będzie łatwo — ocenia rozgrywający Marcin Komenda.

    Biało-czerwoni już po drugim meczu w Chicago, wygranym z Brazylią trzy do zera, byli pewni udziału w turnieju finałowym w chińskim Ningbo. Do końca jednak walczyli o jak najlepsze rozstawienie i teoretycznie łatwiejszego ćwierćfinałowego rywala. Ich niedzielne spotkanie z USA było ostatnim meczem fazy zasadniczej, a pozostałe wyniki ułożyły się tak, że jeszcze przed rozpoczęciem gry oba zespoły wiedziały, że zwycięzca w ćwierćfinale zagra z Ukrainą, a na przegranego czekają mistrzowie świata — Włosi.

    Walkę o łatwiejszą drogę do finału wygrała Polska, która pewnie pokonała USA 3:0.

    — Amerykanie na pewno byli bardzo pewni siebie przed meczem. Widać było dużo uśmiechu i luzu. Natomiast spotkanie pokazało, że cały czas trzeba być uważnym, bo przeciwnik może zaatakować tak jak my to zrobiliśmy. Myślę, że naprawdę mocno nacisnęliśmy na nich od początku i widać było, że gra im się nie kleiła. Mieli swoje momenty, bo to są klasowi zawodnicy, ale oprócz początku trzeciego seta to my kontrolowaliśmy przebieg meczu i nie pozwoliliśmy im na zbyt dużo. Graliśmy naprawdę mądrze: taktycznie, w bloku i w zagrywce, a w ataku kończyliśmy trudne piłki — analizował Komenda.

    Polski rozgrywający przestrzegł jednak przed lekceważeniem ćwierćfinałowego rywala, który w tej edycji Ligi Narodów niejednokrotnie pokazał, że jest drużyną wysokiej klasy.

    — Myślę, że trener cieszył się, bo wiedział, że spotkanie z USA będzie trudne, a tak naprawdę w żadnym secie nawet nie graliśmy na przewagi, tylko dość spokojnie wygrywaliśmy. To jest piękne i może napawać optymizmem przed finałami, ale pokora musi być cały czas z nami, bo każdy mecz układa się inaczej, a Ukraina to nieprzewidywalny rywal i jeżeli nie podejdziemy do tego spotkania odpowiednio zmotywowani, to na pewno nie będzie łatwo. Cieszymy się z tego, czego dokonaliśmy w Chicago, natomiast wiemy, że jeszcze niczego nie wygraliśmy — podkreślił zawodnik Bogdanki LUK Lublin.

    Trener Polaków Nikola Grbic zdradza, że tuż przed meczem z USA uczulał swoich podopiecznych, by nie kalkulowali, z kim lepiej zagrać w ćwierćfinale, lecz po prostu grali swoją najlepszą siatkówkę.

    — Przed spotkaniem powiedziałem zawodnikom, że dla mnie kalkulacje, z kim będziemy grać, jeśli wygramy albo przegramy, nie mają znaczenia. Musimy grać z każdym. Jeśli chcemy być pierwsi, a chcemy, to musimy wygrywać z każdym. Nie ma znaczenia, czy to ćwierćfinał, półfinał czy finał. Wiedzieliśmy, że mecz z USA będzie trudny, ale oczekiwałem dobrego spotkania, bo dla Amerykanów to też była okazja, żeby grać w ćwierćfinale z Ukrainą i mieć łatwiejszą drogę do ewentualnego finału. Oczekiwałem dużo lepszego meczu, ale ich wcześniejsza porażka z Bułgarią zostawiła ślad, więc nie grali swojej najlepszej siatkówki — podsumował trener Grbić i dodał, że trudno mu czasem ocenić, czy to Polska gra tak dobrze, czy przeciwnik tak słabo.

    Serbski szkoleniowiec był jednak zadowolony z występu biało-czerwonych w Chicago, zwłaszcza z tego, jak reagowali na problemy na boisku.

    — To był bardzo dobry turniej, przegraliśmy tylko jednego seta. Mieliśmy trudne momenty, szczególnie w pierwszym i drugim secie z Francją oraz na początku trzeciego seta z USA. To są sytuacje, w których musimy się skupić, musimy się zresetować i wrócić do naszego poziomu, bo jeśli nic nie zmienimy, możemy przegrać. Bardzo mi się podobała reakcja po drugim secie z Francją, a także w meczu z USA, więc jestem zadowolony — ocenił trener.

    Ćwierćfinałowe spotkanie będzie drugim meczem Polski z Ukrainą w tej edycji Ligi Narodów. Wcześniej obie ekipy zmierzyły się w pierwszym turnieju fazy zasadniczej w chińskim Linyi, gdzie Ukraińcy sprawili biało-czerwonym sporo problemów. Prowadzili już nawet 2:0, ale pozostała część meczu należała do zespołu trenera Grbicia, który ostatecznie wygrał 3:2. Później Ukraina pokonała m.in. Brazylię 3:1 i Włochy 3:0, by z bilansem siedmiu zwycięstw oraz pięciu porażek po raz pierwszy w historii awansować do turnieju finałowego Ligi Narodów.

    Trenerem ukraińskiej drużyny jest Raul Lozano, który w latach 2005-2008 prowadził reprezentację Polski. Argentyńczyk jest uważany za szkoleniowca, który rozpoczął budowę potęgi polskiej siatkówki. Pod jego wodzą, po latach bez sukcesów, biało-czerwoni zostali w 2006 r. wicemistrzami świata.

    W półfinale zwycięzca tego meczu zagra z lepszym z pary Turcja — Słowenia.

    Biało-czerwoni w poniedziałek wyruszą w podróż powrotną do Polski, a już w środę spotkają się w Spale na treningi przed turniejem finałowym. Faza pucharowa w Ningbo rozpocznie się 29 lipca, a finał i mecz o brąz odbędą się 2 sierpnia. (PAP)

    Źródło informacji: Polska Agencja Prasowa

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era