
10 lipca Związek Piłki Ręcznej w Polsce poinformował, że 17-letni Aleksander Sławiński został brutalnie pobity. Wkrótce pojawiły się jednak doniesienia podważające tę wersję wydarzeń. Przegląd Sportowy Onet skontaktował się z policją w Kamieniu Pomorskim, która potwierdziła, że służby wykluczają udział osób trzecich.
"Związek Piłki Ręcznej w Polsce w głębokim szoku i z wielkim smutkiem przyjął przekazaną przez rodzinę zawodnika informację o dotkliwym pobiciu reprezentanta Polski juniorów Aleksandra Sławińskiego, ucznia Szkoły Mistrzostwa Sportowego ZPRP w Kielcach oraz zawodnika KPR Gryfino" — poinformował związek kilka dni temu w oficjalnym oświadczeniu.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Związek, powołując się na informacje od bliskich zawodnika, ujawnił, że zdarzenie miało miejsce w nocy z 9 na 10 lipca w Międzyzdrojach, gdzie szczypiornista przebywał w towarzystwie swojej rodziny.
"Obecnie Aleksander dochodzi do zdrowia pod opieką lekarzy. Jego obrażenia są poważne, ale stan jest stabilny. Dalsze postępowanie będzie uzależnione od wyników następnych badań" — podkreślono. "Nie ma zgody na przemoc. Ani w sporcie, ani poza nim" — dodano.
Wszystko wskazuje jednak na to, że Sławiński nie padł ofiarą bandyckiego ataku. — Na obecnym etapie postępowania zgromadzony materiał dowodowy nie potwierdza udziału osób trzecich w zdarzeniu. Dotychczasowe ustalenia wskazują, że najbardziej prawdopodobną przyczyną odniesionych obrażeń był nieszczęśliwy wypadek — przekazała nam asp. Izabela Kik, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Kamieniu Pomorskim.
— W sprawie nadal prowadzone jest postępowanie przygotowawcze. Tak jak wskazywaliśmy, wpłynęło zawiadomienie dotyczące podejrzenia pobicia, w związku z czym sprawa została formalnie zarejestrowana i jest prowadzona zgodnie z obowiązującymi przepisami — dodała.
Kik zaznaczyła jednak, że sam fakt przyjęcia zawiadomienia nie przesądza o potwierdzeniu opisanej w nim wersji zdarzeń. — Obecnie wykonywane są dalsze czynności procesowe mające na celu szczegółowe wyjaśnienie wszystkich okoliczności zdarzenia. Analizie podlega całość zgromadzonego materiału dowodowego, w tym również zabezpieczony zapis monitoringu — podsumowała przedstawicielka lokalnych władz.