Ma żal do Polaków. "Zamiast pomóc, odstawili mnie na boczny tor"

    Ma żal do Polaków. "Zamiast pomóc, odstawili mnie na boczny tor"

    1500 odsłon
    Ma żal do Polaków. "Zamiast pomóc, odstawili mnie na boczny tor"

    — Szkoda, że po tym, co zrobiłem dla klubu, zamiast pomóc, odstawili mnie na boczny tor — mówi Dominick Zator, który mógł pojechać na mundial, ale stracił miejsce w składzie Korony Kielce, a następnie nie przebił się w Arce Gdynia. Kanadyjczyk nie kryje żalu.

    DOMINICK ZATOR: Oczywiście. Pierwszą kolejkę fazy grupowej oglądałem, odpoczywając po sezonie w rodzinnym domku wakacyjnym w Kanadzie. Drugą już w Polsce, w Gdyni.

    Tego nie mogę zdradzić.

    A jak podsumuje pan miniony sezon w wykonaniu waszego klubu?

    To było coś, co rozdarło mi serce. Ekstraklasa była w tym roku szalona, a różnice w tabeli minimalne. W 15. kolejce pokonaliśmy Lecha Poznań i byliśmy na 10. miejscu. Ciężko pracowaliśmy, aby się utrzymać, ale na końcu zabrakło nam dwóch zwycięstw. Nie pomogły nam też roszady na stanowisku trenera. No i tylko sześć zdobytych oczek na wyjeździe. Nie wiem, jak to tłumaczyć, że u siebie szło nam bardzo dobrze, a poza Gdynią tak fatalnie.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    To prawda, że graliście mocno w kratkę. A jest ktoś, kogo by pan wyróżnił?

    Oczywiście Oskara Kubiaka. Chłopak przyszedł do nas z czwartego poziomu rozgrywek i zuchwale zaczął strzelać piękne bramki w Ekstraklasie. To pokazuje, jak szybko rzeczy mogą się w piłce zmienić. Podobał mi się także inny młodzieżowiec — Kamil Jakubczyk. Nie miał ekstraklasowego doświadczenia, a był jednym z kluczowych pomocników. Ma w sobie coś wyjątkowego. Też długo w Polsce miejsca nie zagrzeje [już po rozmowie Kubiak odszedł do Slavii Praga].

    Wróćmy do MŚ. W drużynie Kanady gra pana dobry kolega.

    Joel Waterman. W 2019 r. graliśmy razem w Calgary w Cavalry FC. Dziś jest zawodnikiem Chicago Fire. Co prawda na tym mundialu jeszcze nie wystąpił, ale już samo powołanie było dla niego czymś wspaniałym.

    Pan ma na koncie trzy występy w reprezentacji. Debiutował pan u Johna Herdmana w 2023 r.

    Pierwsze powołanie Herdman wysłał mi już w 2019 r. Na zgrupowaniu pokazałem się z dobrej strony, ale nie dał mi szansy na debiut. Podpowiedział za to, żebym jechał do Europy. To jednak udało się dopiero w 2023 r., kiedy trafiłem do Korony Kielce. Szedłem tam bez kompleksów i od razu czułem, że pomagam. Mieliśmy świetną wiosnę, a ja grałem pełne 90 minut. To samo rok później, choć do ostatniej kolejki walczyliśmy o utrzymanie. Musieliśmy wygrać z Lechem w Poznaniu. Nikt nie dawał nam szans, a my to zrobiliśmy. Nigdy nie zapomnę tego wspaniałego uczucia po końcowym gwizdku i naszej szalonej celebracji.

    Dominick Zator

    Jakub Piasecki / newspix.pl

    Dominick Zator

    Herdman docenił moją dobrą formę w Ekstraklasie i powołał mnie na rozgrywki Ligi Narodów CONCACAF. Tam jeszcze siedziałem na ławce, ale podczas Gold Cup 2023 wreszcie doczekałem się debiutu. Zagrałem kilka minut w samej końcówce, ale i tak to było coś niesamowitego. Kiedy wchodzisz na murawę i masz klonowego liścia na piersi, to ogromny zaszczyt. Tym bardziej że na ten mecz do Toronto przyleciała moja rodzina.

    Skoro tak dobrze szło w Koronie, to dlaczego przestało?

    Jak to często w piłce bywa, doznałem kontuzji, a w klubie zmienił się sztab i dyrektor. Chciałem wrócić do zdrowia i do jedenastki, ale oni mieli inne plany. Szkoda, że po tym, co zrobiłem dla klubu, zamiast pomóc, odstawili mnie na boczny tor. Tym bardziej że potrzebowałem stabilnej gry, aby zostać w kręgu zainteresowań trenera Marscha. Marzyłem o powołaniu na mundial.

    Oglądanie z fotela boli?

    Tak. Trzymam mocno kciuki za kolegów, kibicuję im, ale myślę o tym każdego dnia. Może udałoby się, gdybym dostawał więcej szans w Arce? Trudno jest udowodnić swoją wartość, jeśli nie dostaje się minut. Ale nie składam broni. Mam dopiero 31 lat, będę próbował dalej walczyć o swoje marzenia.

    Czyli z trenerem Marschem był kontakt?

    Tak. On chciał, żebym grał w podstawowym składzie i w większym wymiarze czasowym. Chodziło o bycie w regularnym rytmie meczowym. Ale u nas było raz pod górę i raz z górki. Zaliczyłem może 35–40 proc. minut. To było za mało.

    Jak oceni pan dotychczasowe występy Kanady na mistrzostwach?

    W pierwszym meczu widać było nerwy i że było to pierwsze od dłuższego czasu spotkanie o stawkę. Trochę nas to zjadło i oglądaliśmy niecelne podania, straciliśmy też szybko bramkę. Potem było lepiej, choć szwankowała skuteczność. Ale pierwszy mundialowy punkt wywalczony przeciw solidnej ekipie, która przyjechała na mistrzostwa po wyeliminowaniu Włochów, trzeba było ocenić pozytywnie. Remis był sprawiedliwym rezultatem.

    Potem z Katarem nasi mieli pianę na ustach. Byli głodni i ruszyli na polowanie. Pewnie, że dwie czerwone kartki pomogły, ale nie były one decydujące. Wygrana była imponująca i pokazaliśmy, że z Kanadą trzeba się liczyć. Podobała mi się ta mentalność. Nie do końca udało się to powtórzyć z bardziej wymagającą Szwajcarią. Do wygrania grupy wystarczał nam remis, ale najważniejszy jest historyczny awans do fazy pucharowej. Szkoda kontuzji Ismaëla Kone, bo po powrocie Alphonso Daviesa mamy skład, który stać na dojście nawet do ćwierćfinału.

    Czy ten sukces wpłynie na wzrost popularności piłki nożnej w Kanadzie? Nagle dzieci zaczną zakładać korki zamiast łyżew?

    Kanada to olbrzymi kraj, w którym mieszka mnóstwo różnych nacji. Moi rodzice pochodzą z Opola i Sierpca, a poznali się w Calgary. W Toronto jest wielu Włochów, którzy kochają calcio. Widać to po tłumach, które zbierają się na wspólnym oglądaniu meczów kadry. Jest na czym budować fundamenty i nie musimy zabierać talentów hokejowych. Możemy wychować je sami, co udowodniły kobiety, które mają świetne reprezentacje zarówno w piłce, jak i hokeju. Ale dzieci muszą mieć gdzie grać. Trzeba zainwestować w infrastrukturę, stadiony, boiska. Musi powstać narodowy program i system. Myślę, że to kwestia kilku następnych lat.

    Kto będzie najlepszy na MŚ?

    Portugalia. A koronę króla strzelców zgarnie Kylian Mbappe.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Stanowski

    Co dzisiaj majstrujemy do sekcji RAK LIVE?

    Stanowski