
— Zostanę do grudnia, jeśli prezes zechce. Potem prawdopodobnie współpraca będzie zakończona — mówi po przegranym finale MŚ Lionel Scaloni. Szkoleniowiec Argentyny podsumował też mecz o tytuł.
W finale tegorocznych mistrzostw świata Argentyna walczyła o obronę tytułu z Hiszpanią. Nie było to udane spotkanie dla Albicelestes, którzy po dogrywce przegrali 0:1 i musieli zadowolić się drugim miejscem.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Teraz czuję smutek, ale przede wszystkim jestem dozgonnie wdzięczny piłkarzom, bo droga do tego miejsca była niezwykle trudna. Jesteśmy wielcy w zwycięstwach i musimy być wielcy w porażkach. Pamiętamy, co osiągnęliśmy. Daliśmy z siebie wszystko — mówi Lionel Scaloni podczas konferencji prasowej.
Gdy padło pytanie o przyszłość, szkoleniowiec nie krył, że w związku z tym tematem towarzyszą mu wielkie emocje. Z wielkim trudem powstrzymywał łzy, łamał mu się głos. Argentyńczyk prowadzi reprezentację od 2018 r., a jego obecny kontrakt wygasa w grudniu.
— Porozmawiam z prezesem federacji. Mam pomysł, co chciałbym zrobić (...) Jestem wdzięczny prezesowi za to, że dał mi szansę bycia w tym miejscu, w którym jestem teraz. To wymarzone miejsce dla wszystkich. Do ostatniej chwili staraliśmy się dać z siebie wszystko, sztab i zawodnicy. Uważam, że sprawiedliwe będzie, jeśli poświęcę najbliższy czas na przemyślenie tego — mówił, po czym dodał:
— Aby móc kontynuować współpracę z reprezentacją, potrzeba wielu rzeczy, zwłaszcza zresetowania umysłu, odnowy, ponownego stworzenia takiej grupy. To bardzo trudne.
Gdy emocje wzięły górę, przeprosił i pociągając nosem, opuścił salę konferencyjną. Nieco więcej na temat przyszłości powiedział później argentyńskim dziennikarzom.
— Będę kontynuował pracę do grudnia. Chodzi chyba o to, żeby się zrelaksować i na chwilę zatrzymać. To wspaniałe miejsce, marzenie. Każdy Argentyńczyk marzyłby o tym, żeby tu być — powtarzał.
— Zostanę do grudnia, jeśli prezes zechce, a potem może dojść do zmiany (...) Potem prawdopodobnie współpraca będzie zakończona — dodał.