
Timo Lahti był jednym z bohaterów efektownego zwycięstwa Wybrzeża nad Speedway Kraków 58:32. Fin startujący na szwedzkiej licencji zdobył 13 punktów i bonus, przegrywając jedynie z piekielnie szybkim tego dnia Marko Lewiszynem.
Wysoka wygrana pozwoliła Gdańszczanom umocnić się na pozycji lidera Krajowej Ligi Żużlowej. Po porażce w Świętochłowicach zespołu z Gniezna przewaga Wybrzeża nad rywalami jeszcze wzrosła, a drużyna prowadzona przez Lecha Kędziorę konsekwentnie zmierza po pierwsze miejsce przed fazą play-off.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Lahti od początku sezonu należy do najpewniejszych punktów zespołu. Jego średnia biegowa wynosi 2,238, co daje mu szóste miejsce w klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników ligi. Mimo to 33-latek nie zamierza popadać w samozachwyt.
— Nie do końca mogę być w pełni zadowolony z siebie indywidualnie. Oczywiście wynik drużyny jest najważniejszy i cieszy mnie, że idziemy tak dobrze, ale jeśli chodzi o mnie, mam poczucie, że stać mnie na więcej. Wciąż od siebie dużo wymagam i wiem, że mogę dawać drużynie jeszcze większy wkład — przyznaje zawodnik Wybrzeża.
To właśnie wysokie wymagania wobec samego siebie wydają się jednym z największych atutów Fina. Mimo świetnych statystyk i kolejnego bardzo dobrego występu, Lahti nie ukrywa, że jego ambicje sięgają znacznie wyżej.