
Bartosz Bereszyński nie ukrywa, że liczył na powrót do Legii Warszawa. 33-letni obrońca, który niedawno podpisał kontrakt z Motorem Lublin, przyznał, że stołeczny klub wiedział o jego planach. — Zawsze chciałem wrócić do Legii — powiedział na kanale Foot Truck. Wyjaśnił, czemu nie wyszło.
Bereszyński w ubiegłym tygodniu związał się z Motorem Lublin umową obowiązującą do 30 czerwca 2028 r. Tym samym zakończył swoją zagraniczną przygodę rozpoczętą po odejściu z Legii Warszawa w 2017 r. Wcześniej reprezentował m.in. barwy włoskiej UC Sampdoria oraz US Palermo.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Obrońca przyznał w rozmowie na kanale Foot Truck, że jego marzeniem był powrót do klubu, w którym występował w latach 2013-2017 i zdobywał najważniejsze krajowe trofea.
— Zawsze chciałem wrócić do Legii. Legia wiedziała o mojej otwartości na temat powrotu i zrozumieniu sytuacji w klubie. Byłem otwarty, a oni wiedzieli, że jestem w stanie pójść na ustępstwa, bo chciałbym tam wrócić — powiedział Bereszyński.
Były reprezentant Polski podkreślił jednak, że mimo jego deklaracji nikt z warszawskiego klubu się z nim nie skontaktował.
— Ja wiem, że oni wiedzieli, nikt do mnie nie zadzwonił. Ja nie oczekuję, że ktoś będzie mnie chciał, bo mogą być różne inne pomysły, ale trochę liczyłem, że ktoś do mnie zadzwoni i powie: "Bereś, słuchaj. Przykro mi, ale nie potrzebujemy takiego pokroju piłkarza". Cokolwiek — dodał.
Bereszyński zaznaczył, że nie domagał się transferu ani specjalnego traktowania. Liczył jedynie na rozmowę i gest ze strony klubu, z którym był związany przez kilka ważnych lat swojej kariery.
— Liczyłem trochę na jakiś kontakt z czystego szacunku. Tego kontaktu nie było, ja tak z tym zostałem i nic nie mogłem z tym zrobić. Ja byłem otwarty, gotowy i chętny — przyznał 33-latek.
Ostatecznie defensor zdecydował się na przenosiny do Motoru. Po dziewięciu latach gry poza ojczyzną wrócił do Ekstraklasy. Lubelski klub jest jego czwartym pracodawcą w Polsce — po Lechu Poznań, Warcie i Legii.